Sprawa Rozowej a wizerunek partii

127

Sejm nie będzie badał powiązań posłanki sejmowej frakcji AWPL-ZChR Iriny Rozowej z rosyjskimi dyplomatami. Nie zgodził się na to w ubiegłym tygodniu głosami posłów koalicji rządzącej. 41 posłów głosowało za wszczęciem procedury impeachmentu Rozowej, 62 było przeciw. Akcja Wyborcza może dziś odtrąbić sukces.

Jednak w dłuższej perspektywie zamiatanie pod dywan tego typu spraw negatywnie wpłynie na wizerunek polskiej partii oraz samej mniejszości. Temat z pewnością, z pomocą oponentów, niejednokrotnie jeszcze powróci. Sprawa przedstawicielki Aliansu Rosjan, który jest długoletnim koalicjantem AWPL-ZChR, ciągnęła się od dłuższego czasu. Irina Rozowa nie otrzymała dostępu do informacji niejawnej, ponieważ Departament Bezpieczeństwa Państwa (VSD) zarzucił jej, że posłanka nie poinformowała o swoich nieoficjalnych kontaktach z przedstawicielami korpusu dyplomatycznego Federacji Rosyjskiej.

Z informacji VSD wynika, że kontakty z rosyjskimi dyplomatami utrzymywała co najmniej od dziewięciu lat. W 2011 r. wraz z kilkoma członkami Aliansu Rosjan Rozowa chciała zaangażować przedstawicieli rosyjskiej dyplomacji w proces tworzenia koalicji w Samorządzie Miasta Wilna. W następnym roku polityk miała konsultować z rosyjskimi dyplomatami program oraz wynik wyborczy. Był też poruszany temat stworzenia nowego ugrupowania politycznego, które miałoby powstać z fuzji AWPL-ZChR z Aliansem Rosjan. Posłanka utrzymywała też kontakty z konsulem Rosji Władimirem Małyginem, który w 2014 r. został wydalony z Litwy „za działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym”. Czyli za szpiegostwo. Nigdy nie byłem i nie jestem przeciwnikiem sojuszu Akcji Wyborczej z litewskimi Rosjanami czy przedstawicielami innych mniejszości narodowych. Być może nasze problemy nie są identyczne, ale w wielu kwestiach są zbieżne. Pytanie brzmi: z którymi Rosjanami?

Czy naprawdę warto kolegować się z takimi przedstawicielami rosyjskiej diaspory, jak nagrodzony przez Władimira Putina Medalem Puszkina Rafael Muksinow, który twierdził, że prawdziwa wolność i niezależność były w ZSRS, a wstąpienie Litwy do UE pogorszyło sytuację z prawami człowieka? Czy z Romualdą Poszewiecką, która współtworzyła prokremlowski Pierwyj Baltijskij Kanał? Moim zdaniem nie. Wśród Rosjan jest wiele osób lojalnych i zasłużonych dla Litwy, dzięki którym walka o wspólne postulaty w dziedzinie praw mniejszości narodowych byłaby o wiele lżejsza. Niestety, naszych liderów ciągnie w stronę wschodniego sąsiada…


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 24(68) 13-19/06/2020