O arbuzach, beczkowozach i marihuanie… w trumnach

134

Uchodźcy, najczęściej ci „ekonomiczni”, testują pomysłowość nielegalnych przewoźników i czujność strażników unijnych. W Polsce, na Podkarpaciu, zatrzymano sześciu imigrantów z Syrii i Afganistanu szukających szczęścia w Europie.

Otóż polski kierowca spokojnie sobie wiózł arbuzy z Grecji do Szwecji, gdy w naczepie usłyszał nagle dziwne dźwięki. Wezwał policję, a ta wyłuskała cudzoziemców, którzy, jak się okazało, zapłacili przemytnikom po 3 000 euro za „bilet”. Byli dobrze przygotowani – mieli napoje i jedzenie. A podobno, dla „przykrywki” mieli nawet zielone czapeczki! Zbadał ich lekarz, który potwierdził, że wszyscy są w dobrej kondycji, pomimo twardego „otoczenia”.

To już drugi taki przypadek eksportu „owoców”. Na tym samym polskim „szlaku arbuzowym” zatrzymano dwóch nielegalnych imigrantów z Afganistanu, którzy również ukrywali się w greckich kawonach.

A tymczasem na granicy słoweńsko-chorwackiej z dwóch cystern spożywczych „wyłowiono” aż 22 migrantów z Bangladeszu, Indii, Turcji i Syrii. Nie wiadomo, czy jechali (dla niepoznaki) w jakimś płynie, kolorystycznie zbliżonym do koloru ich skóry, ale fakt, że omal się nie podusili w takim transporcie.
Takie oto „dowcipy” o nielegalnych pasażerach przynosi życie… Na koniec, z drugiej strony świata i z innej beczki pomysłowości. W Brazylii, w karawanie pogrzebowym, w „trumnach z ciałami zmarłych na koronawirusa” wieziono marihuanę o wadze 284 kg.