Opowieść nie tylko wigilijna

138

Niedawno, bo 9 czerwca, przypadła 150. rocznica śmierci Karola Dickensa, jednego z największych pisarzy XIX w. Choć nie identyfikował się on z żadnym Kościołem i często krytykował hipokryzję instytucji religijnych, Fiodor Dostojewski i Lew Tołstoj nazywali go „wielkim pisarzem chrześcijańskim”.

I to nie tylko dlatego, że napisał „Opowieść wigilijną” – jeden z najpiękniejszych utworów o świętach Bożego Narodzenia. Chesterton, który poświęcił Dickensowi książkę, dostrzegał w nim prawdziwego obrońcę zwykłego człowieka. Opisywał on bowiem trudy, bolączki, potrzeby i pragnienia ubogich warstw społecznych z perspektywy kogoś, kto jest ich częścią. Tak było zresztą naprawdę. Kiedy jego ojciec trafił do więzienia za długi, 12-letni Dickens musiał podjąć pracę zarobkową w fabryce pasty do butów. Później, opisując w swoich powieściach realia dzikiego XIX-wiecznego kapitalizmu, stał się rzecznikiem biedoty. Dzięki swoim utworom zrobił dla niej więcej niż Marks ze swoimi rewolucyjnymi hasłami.

Według Chestertona Dickens stał się prawdziwym reformatorem społecznym, ponieważ otworzył bogatym oczy na los ubogich; to on odcisnął swój ślad na zmianach w sferze dobroczynności, filantropii, sądownictwie, więziennictwie, szpitalnictwie, pomocy społecznej itd. „Wszystkie te instytucje nie są już tym, czym były niegdyś”, pisał Chesterton, oddając w ten sposób hołd niezwykłej mocy literatury, która była w stanie wpływać na życie społeczne. Dickens, choć bronił biedaków, był wrogiem rewolucji. Dał temu wyraz w swojej „Opowieści o dwóch miastach”, w której opisał potworne okrucieństwa rewolucji francuskiej. Nie potępiał jednak sfanatyzowanych morderców, ponieważ uważał, że to arystokraci przez swój egoizm doprowadzili Francję do takiej sytuacji. Nie chciał, by jego Anglia (poprzez nieczułość zamożnych na los ubogich) poszła tą samą drogą i pogrążyła się w krwawej łaźni.

Apelując do chrześcijańskich sumień, odniósł zwycięstwo. Dopiero 64 lata po śmierci Dickensa opublikowano jego książkę „Życie naszego Pana” poświęconą Jezusowi. Pisarz czytał ją w każde święta Bożego Narodzenia swoim dzieciom. Zaczyna się ona słowami: „Moje drogie dzieci, bardzo chcę, abyście znali historię Jezusa Chrystusa. Wszyscy powinni o nim wiedzieć. Nigdy nie żył nikt, kto byłby tak dobry, tak życzliwy, tak łagodny i tak współczujący jak on, dla każdego, kto jest zły, w jakiś sposób chory lub nieszczęśliwy”.


Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 26(74) 27/06/-03/07/2020