Zamieszanie w sprawie Jakubauskasa

247

Przed paroma tygodniami w Sejmie RL odbyło się głosowanie nad wyborem dyrektora Centrum Badania Ludobójstwa i Ruchu Oporu Mieszkańców Litwy. To instytucja o charakterze zbliżonym do polskiego Instytutu Pamięci Narodowej.

Większością poselskich głosów Sejm RL na funkcję dyrektora Centrum wybrał prof. Adasa Jakubauskasa – lidera mniejszości tatarskiej na Litwie. Nie minęło dużo czasu, a przeciwko wybranemu dyrektorowi rozpoczęła się agresywna nagonka. Największe gromy poleciały od pewnych środowisk… tatarskich na Litwie, które od wielu lat walczą z Adasem Jakubauskasem. Czołowymi zarzutami wobec nowego dyrektora są prorosyjskość, kontakty z władzami Tatarstanu, jakaś nagroda przyjęta od ziomków tatarskich w Rosji w 2008 r. Sugeruje się także, że Adas Jakubauskas swoje stanowisko uzyskał dzięki sejmowym układom i znajomościom. Zapewne nie zajmowałbym się tą medialną sprawą, gdyby Adas Jakubauskas nie był moim przyjacielem od wielu lat. |
Znamy się od roku 1989, kiedy to rozpoczęliśmy współpracę na gruncie antykomunizmu. Adas pielęgnował rodzinne tradycje dumnych przodków – Tatarów Rzeczypospolitej, którzy ściągnęli z Krymu do Wielkiego Księstwa Litewskiego w końcu lat 90. XIV w. To właśnie z Adasem koordynowaliśmy kontakty i współpracę na linii: polskie organizacje niepodległościowe – polscy Tatarzy – Tatarzy krymscy na Krymie – Tatarzy litewscy – Tatarzy białoruscy – emigracja Tatarów krymskich w Turcji. W czasie wydarzeń styczniowych 1991 r. w Wilnie korzystałem z pomocy Adasa w różnych sytuacjach. Razem jeździliśmy na Krym na zaproszenie legendarnego przywódcy Tatarów Krymskich, Mustafy Dżemilewa, by uczestniczyć w sesjach Medżlisu (parlamentu Tatarów krymskich), w konferencjach naukowych i kulturalnych. Adas przyjeżdżał do Polski na nasze imprezy związane z rocznicami Solidarności Walczącej. Więzi przyjacielskie pomiędzy Adasem a naszym środowiskiem trwają do dzisiaj. Osobiście uważam, że ataki na Adasa spowodowane zostały różnymi zaszłościami, zazdrością i ambicjonalną walką o przewodzenie mniejszością tatarską na Litwie. Są służby specjalne, które sprawdzają kandydatów na tak ważne stanowiska. Adas – podobnie jak ja – nie ma prawa wjazdu do Federacji Rosyjskiej. Znam dobrze jego poglądy na sprawy imperialnej polityki Rosji. Komu zależy na zamieszaniu w tej sprawie? Chyba możemy się domyślić.


Piotr Hlebowicz


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 30(85) 25-31/07/2020