Góra nie idzie do Mahometa, więc on zamawia… domek na kółkach!

No i kolejne szlabany graniczne, m.in. z Polską, opadły na litewskich granicach. To znaczy wrócić z wakacji można, ale zaraz trzeba się zamknąć w samoizolacyjnej klatce kwarantannowej…

Dlaczego ci ludzie na urlop tak chcą gdzieś się wybrać? Bo po prostu chcą zmienić otoczenie! A najlepiej z dala od domu, czyli za granicę. A co robić, kiedy marzenia trzeba zmienić z powodu tego – chrzanem cuchnącego, choć ładnie dźwięczącego w pierwszej części słowa – koronawirusa? Wyjechać na Litwę? Tam już aż ciasno od pobratymców! Namiot w sadzie postawić? Ale jakoś to nieciekawie, bo za swojsko…

A tymczasem pewien Belg, któremu biznes z wynajmu kamperów, czyli domków na kółkach, w tym roku nie wypalił, wymyślił prawdziwe koło (ale nie piąte!) do wozu! Otóż wynajmuje swoje przyczepy tym, co to chcą być na kołach, ale w swoim ogrodzie czy za oknem swego domu. To coś, jak z tradycyjną zabawą dzieci w domek na drzewie. Więc… Tak błogo zasnąć w nieznajomej chatce, nieprawdaż? A rano, na „hotelowej” kuchence usmażyć jajka z bekonem. A potem „na tarasie” – à la all inclusive – pić schłodzony w lodówce kampera sok czy jakiś inny napój orzeźwiający…