Kto odpowie za solecznickie drogi?

Najpierw grzano temat – domyślić się należało, iż nieuczciwie – minister komunikacji Jarosław Narkiewicz przeznaczył duże środki na drogi rejonu solecznickiego. Media sugerowały, że zły minister bezzasadnie przeznaczył środki na „swoje” rejony. Teraz zmuszony był wycofać się z tej decyzji – to znów zły minister, dróg nie remontuje. Cóż, skoro fabryki fejków nie mówią prawdy.

W tym roku, jak nigdy, dużo środków przeznaczono na od dawna zaniedbywane rejony, co jest skutkiem polityki uprawianej przez Dyrekcję Dróg. Można było odnieść wrażenie, że jej dyrektor, Vitalijus Andrejevas, bardziej dba o fotoradary, niż o drogi. Uważam, że za jego wyrzucenie ze stanowiska Narkiewiczowi należy się medal.

Na skutek opieszałości dyrekcji nie zostały na ten rok przygotowane plany zagospodarowania dróg w rejonie solecznickim, w związku z czym prace nie zostaną wykonane. Takie działania instytucji Andrejevasa zakrawają na sabotaż i wypada mieć nadzieję, że do jesieni te systemowe braki zostaną naprawione, by w przyszłym roku w końcu mieszkańcy, m.in. Turgiel, mieli dobrą drogę. Chociaż, czy nie warto jednak przekazać prerogatyw planowania robót drogowych w rejonach samym samorządom? – a nie zostawiać w rękach pozbawionych demokratycznej kontroli jaczejek wątpliwie kompetentnych miłośników fotoradarów, przekupujących swoich przełożonych drogimi kotletami…