Koronawirus a wybory

827

Koronawirus od samego początku był nie tylko problemem medycznym, lecz także politycznym. Litwa nie jest tu żadnym wyjątkiem. Nie da się w danej chwili ocenić, który kraj lepiej radzi sobie w walce z pandemią.

Na głębszą analizę musimy zaczekać, aż świat ostatecznie upora się z zagrożeniem. Większość ekspertów mówi, że nie będzie to wcześniej niż za rok. Warto podkreślić, że w czasie trwającej samoizolacji zarówno społeczeństwo, jak i władze Litwy zachowały się wzorowo. Mieszkańcy ze spokojem, bez większych protestów przyjmowali kolejne ograniczenia, natomiast rząd wprowadzał często niepopularne decyzje, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii. O słusznych posunięciach władzy świadczą wysokie notowania premiera i ministra zdrowia, co z pewnością koalicja rządząca będzie próbowała wykorzystać w kampanii wyborczej.

Na początku lata wydawało się, że wirus został pokonany, przynajmniej tymczasowo. Pamiętam, jak 17 czerwca, gdy rząd po trzech miesiącach zniósł kwarantannę, kraj odetchnął z ulgą. Wszyscy cieszyli się, że nie muszą nosić maseczek i mogą w końcu spotykać się z rodziną i przyjaciółmi. Zostały otwarte granice. Można było wybrać się na zasłużony urlop. Nie byłem pod tym względem wyjątkiem, aczkolwiek gdzieś w głębi duszy paliła się czerwona lampka: Czy radość nie jest przedwczesna?

Czy faktycznie warto likwidować wszystkie ograniczenia? Czy ludzie będą się stosowali do rządowych rekomendacji? Dziś widzimy, że obawy nie były bezpodstawne. Eksperci szacowali, że druga fala nastąpi najwcześniej na przełomie września i października. Niestety, poluzowanie obostrzeń w całej Europie spowodowało szybki wzrost zakażeń. Kraje znów zamykają granice i wprowadzają przymusową samoizolację. Tak więc drugą falę mamy już dzisiaj. Nie jestem pewien, czy z nowym wyzwaniem rząd poradzi sobie tak samo dobrze, jak to było na wiosnę. Przyczyną są zbliżające się wybory sejmowe. Chociaż straty gospodarki są mniejsze, niż przypuszczano, to nie sądzę, żeby rząd wprowadził jakieś rygorystyczne ograniczenia, bo takowe będą miały bezpośredni wpływ na wynik wyborczy. Tydzień temu przywrócono przymus noszenia maseczek w sklepach i transporcie publicznym, ale wciąż mają być luzowane przepisy dotyczące imprez masowych. To oznacza, że przez najbliższe dwa miesiące będziemy mieli notoryczny wzrost zachorowań. Jak to wpłynie na wybory? Nie wiadomo. Na stan naszego zdrowia? Raczej tak.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 32(91) 08-14/08/2020