Bałtyckie dzikie dusze

724

Od kilku tygodni w wileńskiej Narodowej Galerii Sztuki można oglądać wystawę „Dzikie dusze. Sztuka symboliczna z krajów bałtyckich”. Poświęcona jest ona sztuce, głównie malarstwu, z ziem estońskich, łotewskich i litewskich przełomu XIX i XX w. Towarzyszą jej dwie mniejsze, poświęcone twórczości i życiu dwóch znaczących artystów tego okresu: Ferdynanda Ruszczyca i Petrasa Kalpokasa.

Omawiany okres w życiu artystycznym krajów bałtyckich zbiegł się z ich narodowym odrodzeniem. A tak naprawdę wzajemnie się one przenikały. Bałtyccy twórcy, symboliści, realiści, impresjoniści i ekspresjoniści, tacy jak: Estończycy Konrad Mägi i Nikolai Triik, bracia Kristjan i Paul Raud, Łotysze Vilhelms Purvītis, Janis Rozentāls czy Jānis Valters albo Litwin Antanas Žmuidzinavičius, zapewne nie mieliby szans, by wznieść się na wyżyny swojej twórczości, gdyby nie ogarniające różne sfery życia – kulturę, naukę, edukację, prasę – ożywienie narodowe. Z kolei ich dzieła w dużym stopniu pomogły w umacnianiu się tożsamości narodowej Litwinów, Łotyszy i Estończyków, pobudzały wyobraźnię, przypominały o dawnej potędze, obficie czerpiąc z ludowego folkloru, legend i pieśni, budziły dumę z własnej kultury. Ich prace mogą dziś podziwiać wilnianie.

Polskim miłośnikom sztuki – z uwagi na trwającą już kwarantannę – pozostaje na razie obejrzenie filmu „Kultura krajów bałtyckich. Sztuka, legendy i pejzaże”, zrealizowanego dwa lata temu przez telewizję ARTE przy okazji prezentacji wystawy „Dzikie dusze” – tej samej, która dziś pokazywana jest Wilnie – w paryskim Muzeum Orsay. Cieszyła się ona we Francji dużym powodzeniem. Nieprzypadkowo: prężnie rozwijająca się sztuka francuska była pod koniec XIX w. źródłem inspiracji dla twórców z krajów bałtyckich. Często kształcili się oni na Zachodzie: we Francji, Niemczech, Szwajcarii, by potem w swoich ojczyznach łączyć zachodnie inspiracje z motywami płynącymi z rodzimego folkloru, legend i literatury. Nie sposób nie wspomnieć przy tej okazji o najsłynniejszym symboliście litewskim – Mikalojusie Konstantinasie Čiurlionisie, z polska zwanym Mikołajem Czurlanisem. Jego biografia – dorastającego w Druskiennikach, wyedukowanego w Warszawie, aż do dorosłości mówiącego po polsku i przedwcześnie zmarłego w Pustelniku (obecnie Marki) koło Warszawy – uosabia zawiłości wspólnej polsko-litewskiej historii tamtej epoki. Litwini dobrze znają Čiurlionisa. Warto by i na nowo odkryli go Polacy.


Dominik Wilczewski


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 33(94) 15-21/08/2020