Siła spuścizny Rzeczypospolitej wielu narodów

665

W tym roku minie 225 lat od dokonania III rozbioru I Rzeczypospolitej. Wydawałoby się, że z państwa obojga narodów – a właściwie bardzo wielu narodów – powinny zostać tylko piękna historia oraz liczne pomniki dziedzictwa materialnego, przede wszystkim zamki, pałace, kościoły rozrzucone na terenach kilku niezależnych dziś państw: Polski, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Łotwy.

A jednak… To, co dzieje się dzisiaj na Białorusi, i reakcja na te wydarzenia państw, których narody wchodziły w skład dawnej Rzeczypospolitej, dowodzą, że spuścizna I Rzeczypospolitej to nie tylko historia i mury. 226 lat trwania we wspólnym państwie (lata 1569–1795) nie poszło w niepamięć. Właśnie Polska, Litwa, Łotwa oraz Estonia były głównymi inicjatorami szczytu przywódców Unii Europejskiej w sprawie wydarzeń na Białorusi. Spadkobiercy I Rzeczypospolitej wymusili na zjednoczonej Europie stanięcie w obronie Białorusinów walczących o wolność. W Wilnie i Warszawie znaleźli schronienie i wsparcie białoruscy politycy walczący o wolną i demokratyczną Białoruś. Są też sprawy symboliczne. Walka o wolność i godność Białorusi toczy się pod znakiem Pogoni, która była herbem Wielkiego Księstwa Litewskiego, a po unii lubelskiej stała się, obok Orła Białego, herbem Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Biało-czerwono-biała flaga, która dziś jednoczy setki tysięcy ludzi na całej Białorusi, powstała jako odzwierciedlenie kolorystyki herbu Pogoni. Ale jest jeszcze jedna kwestia potwierdzająca, że wydarzenia, a raczej przyczyny wydarzeń sprzed setek lat, są aktualne również dzisiaj. Tak jak w czasach I Rzeczypospolitej – dzisiaj dotyka to w pierwszej kolejności naród białoruski – odbywa się walka z zakusami państwa rosyjskiego. Putinowska Rosja, tak jak Rosja carów i komunistów, marzy o podboju naszych ziem. Paradoksalnym, ale jaskrawym potwierdzeniem rosyjskich dążeń jest wypowiedź stryjecznego wujka ostatniego rosyjskiego cara, wielkiego księcia Aleksandra Michajłowicza. Latem 1920 r. podczas wspólnej ofensywy Piłsudskiego i Petlury na Ukrainie ten przedstawiciel carskiej rodziny, któremu bolszewicy zabili rodzonego i kilku stryjecznych braci, powiedział: „Gdy dowiedziałem się o tryumfalnym marszu Piłsudskiego po polach Małorosji, coś we mnie nie wytrzymało i ja zapomniałem o tym, że nie minął nawet rok od rozstrzelania moich braci. Ja tylko myślałem o tym – »Polacy tuż tuż zajmą Kijów! Odwieczni wrogowie Rosji odetną imperium od jej zachodnich rubieży!« (…) Ja całą duszą życzyłem zwycięstwa Czerwonej Armii”.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 35(100) 29/08-04/09/2020