Prawa zwierząt w Europie „cywilizowanej” i innej

685

Grupa znajomych zwiedzała sobie Kamieniec Podolski, niegdyś jedną z najświetniejszych twierdz Rzeczypospolitej, obecnie w granicach Ukrainy. W pewnym momencie przypałętał się do nich kundelek, jako swoiście samowolny przewodnik.

Odprowadził do słynnej twierdzy, po drodze przegonił każdy samochód i każdego kota, w zamku chodził z nimi po schodach i odpowiedzialnie pilnował gości. Odprowadził do samochodu i otrzymał oczekiwaną nagrodę w postaci smakołyku.

W krajach Europy Południowo-Wschodniej, jak Rumunia, Ukraina czy Mołdawia, jest ponoć dużo bezpańskich psów. Kundelek z Kamieńca miał na uchu kolczyk, oznaczający, że był sterylizowany i szczepiony. Nie ma tam z kolei hodowli „rasowych” piesków, jak te, które u nas wzbudziły ostatnio kontrowersje jako przykład znęcania się nad zwierzętami. Nie ma tam też szeregu organizacji profitujących obrońców praw zwierząt ani mających zajmować się tym urzędów, z których jedne i drugie nie spełniają swojej roli.

Może więc nie trzeba udawać, że jesteśmy pod każdym względem „lepsi”, nie kopiować cudzych rozwiązań, tylko się zastanowić, sporządzić sobie zadania do odrobienia i je w końcu odrobić? To zadanie nie dla organizacji i urzędów, ale każdego obywatela, bo każdy ma wpływ na to, jak sam traktuje zwierzęta i na jakie ich traktowanie pozwala innym.