Kim jest „Venta”?

Sąd oczyścił z zarzutów Astrę Astrauskė, która 3 stycznia została zatrzymana przy alejce Trójkolorowej, wcześniej imienia Kazysa Škirpy, za protest przeciw właśnie zmianie tej nazwy. Sąd ustalił, że zatrzymanie nie miało podstaw prawnych, a media zlinczowały dokonujące zatrzymania policjantki, chociaż są one najmniej winne w całej sytuacji.

Astra Astrauskė, Kazys Škirpa – zdecydowanie nie są bohaterami z mojej bajki. Ale sprawa jest bardziej złożona. Mianowicie, policjantki wykonywały (według ustaleń sądu – bezprawne) polecenia nieustalonych przez sąd przełożonych, kogoś o sygnale wywoławczym „Venta”. I to jest temat dla nas, jako społeczeństwa – i dla polityków, zwłaszcza przed wyborami. Jak to jest, że być może jakiś polityk (wiadomo, że sprawa alei bardzo leżała na wątrobie m.in. osobiście merowi Wilna, Remigijusowi Šimašiusowi) wydaje nieoficjalnymi kanałami dyspozycje wysoko postawionym osobom w policji, które z kolei wydają niezgodne z prawem polecenia służbowe funkcjonariuszom? Chyba, że okazałoby się, iż „Venta” nie jest oficerem policji – co byłoby jeszcze większym skandalem.

Czy naprawdę chcemy żyć w rzeczywistości, w której policja jest wykorzystywana do wykonywania zleceń politycznych? Czym się wtedy różnimy od tak krytykowanej Białorusi? A z drugiej strony – dlaczego za świadczenie usług policyjnych przez kierownictwo cały ciężar spada na dwie funkcjonariuszki? Czy chcemy, żeby szeregowi funkcjonariusze byli karani za działania kierownictwa, które pozostawałoby bezkarne?