Ani polska, ani chrześcijańska

Jestem realistą, dlatego rozumiem, że polityka nie może funkcjonować tylko na podstawach moralnych. Polityka w dużym stopniu jest sztuką kompromisu i manipulacji. Jednak prawdziwa partia polityczna tym się różni od ugrupowania populistycznego, że zachowuje pewne zasady, których trzymanie się nie zawsze przynosi profity wyborcze.

Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin, będąc partią regionalną o profilu konserwatywnym, takie zasady ma. Przynajmniej miała. Czy te zasady były dobre lub złe, jest sprawą drugorzędną. Niestety, sytuacja na Białorusi obnażyła moralne bankructwo ugrupowania teoretycznie powołanego do bronienia interesów litewskich Polaków i katolików. Jedynka na liście wyborczej AWPL-ZChR, Zbigniew Jedziński, przed kilkoma tygodniami oświadczył wbrew jakiekolwiek logice, że Aleksander Łukaszenka wygrał wybory prezydenckie, a pałowanie obywateli przez OMON nie jest w zasadzie czymś złym. Później lider ugrupowania Waldemar Tomaszewski powtarzał propagandowe kremlowskie bzdury o Szlaku Wolności.

Jakby tego mało, w ubiegłym tygodniu, kiedy litewski Sejm uchwalał kolejną rezolucję w sprawie Białorusi, polska frakcja demonstracyjnie wyszła z sali obrad i urządziła bal „z kurczakiem i sałatką”. Lubiący mówić o zagrożeniu islamskim Waldemar Tomaszewski pół słowem nie potępił władz Białorusi za wieloletnie prześladowania tamtejszego Związku Polaków. Nie wypowiedział się też w sprawie abp. Tadeusza Kondrusiewicza, którego reżim Łukaszenki nie wpuścił do kraju. Tomaszewski dał do zrozumienia, że jego partia nie ma nic wspólnego ani z polskością, ani z chrześcijaństwem.

Politycy AWPL-ZChR tłumaczą swoje stanowisko tym, że nie wolno wtrącać się w wewnętrzne sprawy cudzego kraju. Zapominają przy tym, że sami niejednokrotnie zwracali się do Warszawy i innych organizacji międzynarodowych w sprawie łamania praw polskiej mniejszości na Litwie. Bardzo dobrze rozumiem, że te działania są nakierowane na pozyskanie głosów prokremlowskich w zbliżających się wyborach sejmowych. Jednak, jak pisałem na początku, prawdziwy polityk tym różni się od populisty, że trzyma się pewnych zasad. Teraz Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin pokazała, że żadnych zasad nie ma, a jedynym celem jest przekroczenie progu wyborczego. Cóż… Powodzenia, towarzysze!


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 38(109) 19-25/09/2020