Na Zaduszki wyjechać… nad morze!

W tym roku po raz pierwszy dzień 2 listopada, czyli Dzień Zaduszny, był dniem wolnym od pracy.

W ubiegłym roku z inicjatywą stosownego projektu wystąpił Edvardas Žakaris, poseł socjaldemokrata, który pomysł swój motywował tym, że „przecież widzimy, co się dzieje pierwszego listopada na drogach wiodących na cmentarze. Wielu ludzi nie nadąża w ciągu jednego dnia odwiedzić grobów wszystkich zmarłych bliskich osób, rozsianych po całej Litwie”. Chciał jak lepiej, ale wyszło „jak zawsze”.

Co poniektórzy, niewdzięczni obywatele odebrali to inaczej. Dla nich wolny Dzień Zaduszny stał się… przystawką do wolnych dni z końca tygodnia, okazją do „długiego weekendu” i… wyjazdu nad morze. Ten dziwny, jak na porę roku, manewr ujawnili niechcący hotelarze z nadmorskich kurortów. W mediach zaczęli gorzko płakać, że z powodu narastającej drugiej fali koronawirusa wielu obywateli odwołało wcześniejsze rezerwacje na listopadowy „długi weekend”.  

Girl in a jacket

W przyszłym roku (jeżeli dożyjemy…) „kalendarzową siłą” weekend na Wszystkich Świętych będzie jeszcze dłuższy – od soboty do wtorku. Dla niektórych więc „żałobników” będzie to doskonała okazja, aby „machnąć” np. do Turcji…