Duch, nie litera

Prawa można przestrzegać co do litery, a zarazem całkiem pomijać jego ducha – czyli założenia, które przyświecało jego powstaniu. Znamy mnóstwo tego przykładów, jeśli chodzi o prawa Polaków na Litwie, ale w przypadku pandemii COVID-19 jest to na Litwie pewna nowość. I, jak za każde mędrkowanie, przyjdzie za to drogo płacić.

Kiedy wprowadzono ograniczenie dotyczące obciążenia parkingów przy marketach, chodziło o większe odstępy między zaparkowanymi samochodami – co logiczne. Markety zaś poszły drogą najmniejszego oporu i po prostu zamknęły część parkingu w jednym kawałku, zamiast wyłączyć z użytkowania co któreś miejsce. W związku z tym, samochody nadal stoją jeden przy drugim, a nawet jeszcze bliżej, bo miejsc mają do wykorzystania mniej. Czego zaś wciąż brakuje, to ograniczenia liczby kupujących – bo oto powstaje nam nowa świecka tradycja polegająca na robieniu zakupów całymi rodzinami w czasie pandemii, spacerowania dostojnym, spokojnym, niezmąconym tempem w tłoku marketu. Jest w tym też wielka niesprawiedliwość i nielogiczność – nie można pójść na rodzinny obiad do kawiarni, a na rodzinne zakupy do centrum handlowego już tak?

Reklama

Za mało mamy dyscypliny i rozsądku, a za dużo rozbuchanego konsumpcjonizmu, egocentryzmu i chęci zabicia nudy. Zazdrościmy Singapurowi, że tam nie ma lockdownu – a nie chcemy zrozumieć, że tam nie jest potrzebny, bo się ludzie inaczej zachowują. Lepiej byśmy „Dekamerona” poczytali – można też rodzinnie.