Czas na szamanów

Wiktor Uspaskich, przewodniczący Partii Pracy i deputowany do Parlamentu Europejskiego, wcale nie jest oszołomem, jak mogłoby to się wydawać na pierwszy rzut oka. A właśnie tak nazwać pana Uspaskicha bardzo się chce.

Lider partii parlamentarnej, były minister, dzisiaj współtworzący politykę europejską, reklamuje wodę, która – jak on sam zapewnia – pomoże osobom ją zażywającym wytworzyć ochronę przed covid-19. Sytuacja wedle Uspaskicha wygląda wyjątkowo prosto: pij wodę (produkuje ją ponoć firma związana z rodzinnym biznesem tego polityka) i będziesz zdrów. Jak pisze w sieciach społecznościowych sam Uspaskich: „My stworzyliśmy urządzenie, które zmienia strukturę wody zgodnie z metodą Masaru Emoto. Ta woda wytwarza immunitet komórkowy i przygotowuje organizm do walki z covid-19.

Woda już jest zaprogramowana na zwalczanie sześciu mutacji koronawirusa”. Słowem, istny cud. Polityczna konkurencja, dziennikarze i wszyscy ci, którzy podobnych urządzeń nie mają, rzucili się do gardła wybawcy Litwy od koronazarazy. Z zazdrości, to jasne. Nawet nie chce się powtarzać tu epitetów, jakie padają pod adresem Uspaskicha. Nie ma sensu. Bo ten były biznesmen (chociaż wątpię, czy bywają byli biznesmeni), a dzisiaj dosyć sprytny polityk wszystko dobrze policzył. On doskonale wie, w jakim kraju mieszka. Jakieś 17 lat temu ten kraj wybrał sobie na prezydenta osobę, która „leczyła się” u jasnowidzki i uzdrowicielki z Gruzji. Ta pani uzdrawiała swoich pacjentów za pomocą podobnej „cudownej” wody i owijania „załadowanym specjalną energią”… papierem toaletowym.

O jej pozycji na Litwie świadczył fakt, że na mszy świętej w wileńskiej katedrze, po zaprzysiężeniu nowego prezydenta, uzdrawiającą papierem toaletowym posadzono w jednym szeregu z byłymi prezydentami. A jeszcze wcześniej spory odsetek mieszkańców naszego kraju „leczył się”, siedząc przed telewizorami, wsiąkając energię, jaką po tamtej stronie ekranu wytwarzali Kaszpirowski, Czumak i inni „cudotwórcy”. Wielu przed telewizorami stawiało słoiki z wodą do „ładowania”. I ponoć pomagała. Grunt – trzeba było wierzyć. Nasz europoseł nic nowego więc nie wymyślił. Trudne czasy sprzyjają podobnym „cudom”. I ostatnia rzecz. Co robić, aby woda Uspaskicha na pewno pomogła w zwalczaniu covid-19? Mam wyjątkowo łatwy przepis. Nosić maski, myć ręce, zachowywać dystans, a jeszcze lepiej – nie wysuwać nosa z domu. A w ideale – zaszczepić się przy pierwszej możliwej okazji.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 2(4) 8-15/01/2021

Reklama