W oczach Koptów

W Polsce żyje niewielka grupa Koptów – egipskich chrześcijan, których bracia w wierze w ostatnich latach w swej ojczyźnie często padali ofiarą zamachów ze strony islamskich fundamentalistów.

Tu wreszcie poczuli się bezpieczni, ponieważ doświadczyli szacunku i wolności religijnej. Jeden z nich powiedział niedawno, że nie przypuszczał, iż dożyje kiedykolwiek dnia, że w Polsce zobaczy taki sam obrazek jak w Egipcie: policjantów ochraniających w święta kościoły przed potencjalnymi napastnikami – tak jak zdarzyło się to podczas ostatnich świąt Bożego Narodzenia. Wiedział co prawda, że istnieje fanatyzm połączony z nienawiścią do Kościoła, który nie ma swoich źródeł w radykalnym islamizmie, ale po raz pierwszy mógł zaobserwować to zjawisko na własne oczy w ostatnich dwóch miesiącach w Polsce.

Próbował nawet rozmawiać o tym z jednym ze swoich polskich znajomych, który popierał najścia na świątynie i przerywanie mszy. W odpowiedzi usłyszał, że sam Kościół zasłużył sobie na takie ataki swoją postawą. Przypomniał sobie, że tego samego argumentu używali w ich kraju islamscy zamachowcy: chrześcijanie mają to, na co sobie zasłużyli… Mi z kolei przypomniało się wydarzenie, do którego doszło w Egipcie ponad trzy lata temu. W maju 2017 r. dżihadyści zatrzymali autokar, którym do klasztoru św. Samuela niedaleko miasta Al-Minja podróżowało 28 koptyjskich pielgrzymów, w tym także dzieci. Napastnicy dali chrześcijanom wybór: albo przejdą na islam i ocalą życie, albo pozostaną wierni swej religii i zginą.

Nikt nie wyrzekł się Chrystusa. Zamordowano wszystkich, łącznie z dziećmi… W sprawach religijnych ich rówieśnicy w Polsce często mają dylemat: czy chodzić na zajęcia katechezy w szkole, czy się z nich wypisać? W Egipcie koptyjscy nastolatkowie stawiają sobie inne pytanie: czy znajdę w sobie dość siły, by nie zaprzeć się swej wiary, gdy nadejdzie czas próby? W naszej części świata młodzież każe wykonywać sobie tatuaże na ciele jako wyraz własnej fantazji, w Egipcie – jest to znak gotowości na męczeństwo. Koptowie tatuują sobie na prawym nadgarstku mały krzyż. Ten widoczny symbol ma zapobiegać pokusie ukrywania własnej wiary i chronić przed groźbą apostazji. Łatwo jest bowiem zdjąć krzyżyk z szyi, trudno natomiast zetrzeć tatuaż. Taki znak oznaczać może ściągnięcie na siebie kary śmierci. Trzeba być jednak na to gotowym. A na co gotowa jest młodzież w Polsce?


Grzegorz Górny


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 2(4) 8-15/01/2021