Cyfrowe czystki

Zapamiętajmy te nazwiska: Mark Zuckerberg, Jack Dorsey, Jeff Bezos, Sundar Pichai i Tim Cook. To „wielka piątka” skupiająca dziś w swoich rękach najpotężniejszą władzę kulturową na świecie. Mogą oni rzucić wyzwanie przywódcy największego globalnego imperium, który w starciu z nimi pozostaje bezbronny.

Kim są owi ludzie? Pierwszy jest prezesem i właścicielem Facebooka i Instagrama, drugi Twittera, trzeci Amazona, czwarty Google’a i YouTube’a, a piąty Apple’a. Te molochy internetowe, tworzące kartel zwany Big Tech, zbudowały oligopol kontrolujący de facto przestrzeń cyfrową na całej kuli ziemskiej (może jedynie poza Rosją i Chinami, które mają własną alternatywną infosferę). Wspomniane koncerny, wykorzystując swoją dominującą pozycję na rynku jako dostawcy usług internetowych, zaczęły sięgać po praktyki monopolistyczne. Tym samym wykroczyły daleko poza rolę usługodawców, stając się globalnymi kontrolerami i cenzorami debaty publicznej. Na początku roku Facebook, Twitter i YouTube zablokowały konta prezydenta USA Donalda Trumpa.

Z kolei Facebook na pewien czas „zbanował” konto Grupy Wyszehradzkiej, czyli wspólnej inicjatywy czterech niepodległych państw Europy Środkowej. W ten sposób Big Tech zamienił się w Big Brothera, stając się w skali planetarnej podstawowym zagrożeniem dla wolności słowa. Ponieważ miliardy ludzi na całej kuli ziemskiej korzystają z usług „wielkiej piątki”, nikt nie może czuć się bezpieczny, jeśli chodzi o swobodę prezentowania własnych poglądów i prawo do nieskrępowanej wypowiedzi. Skoro wspomniany oligopol może zakneblować usta najpotężniejszemu politykowi na świecie, może to zrobić każdemu. Prawdę mówiąc, tego typu praktyki dzieją się już od dawna, jednak do tej pory cenzurze podlegały treści głoszone przez pojedyncze osoby, grupy lub środowiska, najczęściej prezentujące poglądy chrześcijańskie lub konserwatywne. Wielokrotnie zdarzały się przypadki blokowania w mediach społecznościowych głosów np. broniących życia dzieci poczętych czy sprzeciwiających się adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Teraz jednak cenzura sięgnęła znacznie wyżej, bo aż Białego Domu. Zabrzmiał dzwonek alarmowy dla wszystkich, którym droga jest wolność słowa. W tej sytuacji na demokratycznych władzach spoczywa obowiązek walki z monopolami oraz obrony podstawowych praw człowieka przed globalnymi kartelami. Czas na decyzje rządów, także Polski i Litwy.


Grzegorz Górny

Reklama

Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 4(10) 23-29/01/2021