Problem z komunikacją

Pandemia jest problemem niekoniecznie tylko medycznym. Skutki są odczuwalne w każdej dziedzinie. Relacje polsko-litewskie, zwłaszcza te wewnątrzkrajowe, nie są tutaj wyjątkiem. Przed tygodniem w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że rejon solecznicki nie chce się szczepić.

Faktycznie oficjalne statystyki w tej kwestii nie napawają optymizmem. Ogółem na Litwie zaszczepiło się ponad 210 tys. mieszkańców, czyli ok. 7,5 proc. ludności kraju. Odsetek zaszczepionych w rejonie solecznickim jest o połowę mniejszy – przed tygodniem zaszczepiło się tylko 3,41 proc. soleczniczan. W samorządach, w których większość stanowią mniejszości narodowe, sytuacja też nie jest kolorowa. Przykładowo w wisagińskim rejonie – 4,1 proc., w wileńskim – 5,3 proc. Problemy nie dotyczą tylko Wileńszczyzny. Mało szczepień dokonano również w samorządzie mariampolskim. Od razu posypały się oskarżenia, że mniejszości narodowe słuchają rosyjską TV i czekają na przyjście Sputnika V. Jest w tym sporo racji. Eksperci alarmują, że kremlowska machina propagandowa na skalę globalną próbuje zdyskredytować zachodnie szczepionki i reklamuje własny produkt. Czy można jednak całą winę rzucić na Kreml?

O braku komunikacji i informacji na szczeblu państwowym mówiła była prezydent Dalia Grybauskaitė. Mieszkańcy Litwy z różnych samorządów bardzo często rezygnują ze szczepionki, kiedy się dowiadują, że ma to być AstraZeneca. Faktycznie ze wstępnych obserwacji wynika, że skutki uboczne tej szczepionki są bardziej dotkliwe niż po podaniu preparatów Pfizera lub Moderny. Znam to z relacji przyjaciół i znajomych, którzy zostali zaszczepieni. Tymczasem wgłębiając się w temat, można się dowiedzieć, że skutki uboczne przy szczepieniach nie są czymś nadzwyczajnym. Absolutnie nie świadczą o złej jakości samej szczepionki. Problem tkwi w tym, że ludzie zwyczajnie nie otrzymali ze strony państwa żadnych wyjaśnień. A jeśli otrzymali, to informacja była zdawkowa i nieprecyzyjna. W takim przypadku ludzie zaczynają szukać źródeł na własną rękę. Niestety, bardzo często to są różnego rodzaju internetowe grupy koronadysydentów i antyszczepionkowców. Z pewnością ludzkość zwycięży covid-19 i za kilka lat będziemy się śmiali z teorii spiskowych, które wędrowały wśród ludzi. Tylko czy po zakończeniu pandemii zniknie też problem komunikacji władzy ze społeczeństwem? Mam co do tego wątpliwości.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 11(30) 13-19/03/2021