25 lat temu zamordowano pierwszego prezydenta Iczkerii, generała Dżochara Dudajewa

Czeczeńska Republika Iczkeria ogłosiła niepodległość w listopadzie 1991 roku. Naród wybrał swego prezydenta, którym został generał Dżochar Dudajew. Przyjęto konstytucję, zbudowano własną armię – jak się okazało, niezwykle bitną i wierną aż do końca. Tylko Gruzja uznała państwowość Iczkerii (12 marca 1992 roku), a prezydent Dudajew odmówił podpisania wszelkich umów inkorporacyjnych z Rosją.

Kilkakrotnie rękami czeczeńskich renegatów i rosyjskich komandosów Kreml próbował doprowadzić do przewrotu w tym kraju, parę razy przygotowywano zamachy na prezydenta Dudajewa. Wszystkie te próby zakończyły się niepowodzeniem. 11 grudnia 1994 rosyjskie hordy wchodzą do Czeczeńskiej Republiki Iczkeria. Od pierwszego dnia wojny prezydent Dudajew – jako znakomity wojskowy – osobiście kierował obroną kraju.

Gdy rosyjskie wojska zdobyły Grozny, Dudajew ze swym sztabem przemieszczał się z kryjówki do kryjówki, był nieuchwytny, a jego wojska dawały dowody męstwa i odwagi. Oddziały rosyjskie dokonywały zbrodni wojennych na czeczeńskiej ludności cywilnej, mordowały też Rosjan mieszkających w Czeczenii od pokoleń. Dudajew zginął trafiony specjalną rakietą, naprowadzoną przez wiązkę fal telefonu satelitarnego w czasie prowadzonej rozmowy z deputowanym Rosyjskiej Dumy, Konstantynem Borowym 21 kwietnia 1996 roku. W górskich lasach rosyjscy saperzy postawili parę milionów min przeciwpiechotnych, zabronionych przez międzynarodowe konwencje. Ich ofiarami były przede wszystkim czeczeńskie dzieci, które tradycyjnie zbierały kiełki czosnku niedźwiedziego. Efektem tego były tysiące zabitych i okaleczonych. Gdy byłem w Groznym jako międzynarodowy obserwator wyborów w powojennej Czeczenii (styczeń 1997), widziałem setki dzieci i młodych osób bez nóg i rąk.

Należy przypomnieć, iż będąc dowódcą sowieckiego garnizonu lotniczego w Tartu (Estonia, 1989-1991) generał Dudajew powiesił na maszcie estońską flagę narodową. Po wydarzeniach w Wilnie 13 stycznia 1991 roku powiedział w estońskim radio, że jeśli sowieckie wojska ruszą na Estonię, on ich nie przepuści. W tamtych trudnych dla Iczkerii dniach wielkie poparcie dla Czeczenów okazały narody Polski i Litwy. Świat z tej tragicznej lekcji nie wyciągnął żadnych wniosków – po Czeczenii przyszła Gruzja i Ukraina. A rosyjska ekspansja wciąż trwa…