Nigdy nie byłam w lesie

Chciałabym zobaczyć kiedyś las pierwotny – taki, jakiego na Litwie już nie ma. Jasne, że jest tu zielono i fajnie, ale te litewskie lasy są czyściutkie, mięciutkie, obsesyjnie przez człowieka sprzątane. Krzaczory są tu wycinane, zwalone drzewo wywożone, suchy pień spiłowywany. Uwielbiam rozbijać namiot w takim lesie i przez niego iść, ale marzę też, żeby na Litwie odrodziła się część lasów naturalnych.

Las pierwotny to żywioł i bałagan – oczywiście w naszym, ludzkim rozumieniu tego słowa. To miejsce, gdzie człowiek nie przeszkadza przyrodzie i nie decyduje za nią: „Och, na tym hektarze mieszka o dwa dziki za dużo, a ta oto sosenka powinna być ścięta, bo a nuż się złamie”. Las, o którym opowiadam, rządzi się sam, wszystko jest w nim potrzebne. Potrzebne są drzewa uschnięte, drzewa zwalone, spróchniałe, krzaki, krzaczki, chwasty, bagna. Są domem i pożywieniem dla organizmów, o których istnieniu nawet nie wiemy. Byłam niedawno z pracownikiem Dzukijskiego Parku Narodowego w rezerwacie ścisłym, gdzie człowiek nie ma nic do gadania.

Las ten miał 150 lat. Wiedzą Państwo, czym jest las w takim wieku? Dzidziusiem. Weźmy taką sosnę. Może rosnąć ok. 300 lat, a jak się przewróci – to rozkłada się jeszcze z lat 150 i też w pewien sposób żyje. Na Litwie sosna jest wycinana, gdy jej stuknie setka. Innymi słowy, nie miały szansy odrodzić się tu lasy pierwotne, bo człowiek obsesyjnie je sprząta: ścina, wywozi, odgarnia, strzyże. Najbliżej Litwy fragmenty lasu mającego kilkaset lat można zobaczyć w Puszczy Białowieskiej, a i tak obrońcy przyrody co jakiś czas muszą się tam przykuwać do dębów. Wiedzą Państwo, jaką część Litwy stanowią rezerwaty? Zaledwie procent. A takie lasy, w których można zobaczyć fragmenty mające ok. 200 lat, zajmują… 0,009 proc. terytorium Litwy, czyli prawie wcale. A piszę to wszystko, by wesprzeć fundację (tworzoną przez kompetentnych ludzi) „Sengirės fondas”, której celem jest odrodzenie litewskiej puszczy. Można ją wesprzeć finansowo, ale też… podarować jej las. Pracownicy fundacji zadbają o to, żeby za kilkaset lat stał się on lasem pierwotnym, pełnym bioróżnorodności. No jasne, że niektórzy będą mówić: „Ale tu nieporządek”, bo będą w nim drzewa stare, umierające, drzewa złamane, powywracane. Suche kikuty drzew, rozkładające się kłody. Nie wszystko będzie tam młode i piękne. Ale czy warto marzyć o świecie bez starości?


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 18(51) 01-07/05/2021