Sto lat mamy Chucka Norrisa

Chuck Norris to jeden z najsłynniejszym amerykańskich aktorów filmowych i telewizyjnych. Zanim trafił do Hollywood, wstąpił do armii i został pilotem I klasy. Podczas służby wojskowej w Korei Południowej poznał sztuki walki Wschodu. Był trzecim człowiekiem Zachodu, który zdobył ósmy dan w taekwondo. Aż sześciokrotnie stawał na najwyższym podium podczas mistrzostw świata w karate.

Założył kilka szkół, w których nauczał tego rodzaju sztuki walki. Poznał wówczas słynnego aktora Steve’a McQueena, który namówił go na karierę aktorską. Norris się zgodził i zadebiutował w filmie swego przyjaciela Bruce’a Lee pt. „Droga smoka”. Największą sławę przyniosły mu role w serialach: „Zaginiony w akcji”, „Delta Force” i „Strażnik Teksasu”. Chuck Norris znany jest też z konserwatywnych poglądów oraz otwartego wspierania amerykańskiej Partii Republikańskiej, co w środowiskach hollywoodzkich stanowi wyjątek. Przyznaje się do swej chrześcijańskiej wiary, dodając, że dzięki niej w przemyśle filmowym nie stracił duszy (ma w swoim życiorysie m.in. rozwód i nieślubne dziecko).

Dziś działa aktywnie we wspólnocie baptystycznej i Narodowej Radzie Biblijnego Programu Nauczania w Szkołach Publicznych, promując wprowadzenie Pisma Świętego do programów szkolnych. Napisał też kilka książek religijnych, dając świadectwo swojej wiary w Jezusa. Publicznie opowiada się przeciw legalizacji aborcji i instytucjonalizacji związków homoseksualnych. Sam przyznaje, że nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie jego mama, Wilma z domu Scarberry, która obchodziła niedawno 100. urodziny. Z tej okazji aktor napisał w internecie: „Moja mama modliła się za mnie przez całe moje życie, bez względu na okoliczności. Kiedy się urodziłem, omal nie umarłem z powodu komplikacji podczas porodu. Kiedy kilkadziesiąt lat temu prawie straciłem duszę w Hollywood, ona była w domu, aby modlić się o moje zdrowie i zbawienie. Modliła się nawet o to, bym znalazł kobietę, która zmieniłaby moje życie, i to zadziałało”. Matka aktora, pochodząca z rodziny o irlandzkich korzeniach, dorastała podczas Wielkiego Kryzysu, pracując na polach bawełny. Wyszła za mąż w wieku lat 16 za Indianina z plemienia Czirokezów, który był alkoholikiem i porzucił żonę z trójką małych dzieci. Samotnie wychowywała trzech synów. Jeden z nich, Wieland, zginął później na wojnie w Wietnamie. 4 maja skończyła 100 lat. Wszystkiego najlepszego, pani Wilmo Norris Knight!


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 20(57) 15-21/05/2021