Dobra idea doprowadzona do absurdu

Proponowany przez rząd „paszport możliwości”, który ma wejść w życie 24 maja, wywołał polemikę w społeczeństwie. Zgodnie z projektem o „paszport” będą mogły ubiegać się osoby od 16 lat.

Osoby z paszportem będą mogły odwiedzać kawiarnie, przebywać w pomieszczeniach zamkniętych oraz uczestniczyć we wszelkiego rodzaju imprezach. Przeciwnicy tego typu rozwiązania na wstępie zarzucili rządzącym, że wprowadzają sztuczne podziały w społeczeństwie, dokonują segregacji na lepszych i gorszych obywateli. Niektórzy posuwają się nawet do tego, że porównują „paszport możliwości” do ustaw norymberskich wprowadzonych przez władze III Rzeszy.

Co jest zarówno absurdalne, jak amoralne, bo w żaden sposób nie da się tymczasowych ograniczeń porównać do prawa, które spowodowało Holocaust. Generalnie jestem zwolennikiem niewtrącania się w życie prywatne obywateli, jak pisał Stanisław Staszewski: „Z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle”. Sęk w tym, że osoby, które nie chcą poddać się szczepieniom lub testowaniu, szkodzą nie tylko sobie, ale również innym osobom. Oczywiście, do każdych ograniczeń trzeba podchodzić sceptycznie. Prawa człowieka i poszanowanie godności osobistej są fundamentem naszego społeczeństwa. Jednak w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia ze zjawiskiem, kiedy szczytne i prawidłowe idee stają się absurdem.