Kto usłyszy orędzie Nausėdy?

Coroczne orędzie prezydenta jest pewnego rodzaju przyjemną fikcją. Konstytucja je przewiduje, prezydent je wygłasza, politycy, komentatorzy i różni tam inni przez parę dni komentują: że mocne, że nie oszczędzono krytyki, że zaakcentowano ważne problemy – po czym wszystko zostaje sobie jak poprzednio.

Szkoda. Szkoda choćby dlatego, że w tym roku prezydent Republiki Litewskiej Gitanas Nausėda wygłosił mocne przemówienie, w którym nie oszczędził krytyki rządzącym i zaakcentował ważne problemy, chociaż nie ze wszystkimi propozycjami (referenda!) można się zgodzić. Bardzo bym chciał, żeby politycy i zwłaszcza usłużne im media usłyszeli słowa o tym, żeby przestać dzielić obywateli na lepszych i gorszych, na wykształconych i durnych, na oświeconych mieszczan i ciemnych wieśniaków. Co prawda liberalna pogarda na Litwie nie zaszła jeszcze tak daleko, jak choćby w USA, gdzie wzięła sobie na sztandary żywcem skrojoną od bolszewików klasową zemstę, ale przecież nietrudno dostrzec, co się dzieje u nas w tej materii, kiedy media głównego ścieku więcej piszą o życiu jakiejś baby z moskiewskiego show-bizu niż o życiu obywateli naszego kraju, mieszkających choćby w Kłajpedzie czy Niemenczynie, a jak już przypominają sobie o istnieniu takich miast, to zazwyczaj w negatywnym kontekście.

Bardzo bym chciał, żeby usłyszane zostały słowa o realnym wzmocnieniu samorządności na Litwie. Chociaż to też jest bardzo nie na rękę partiokracji, która uczyniła sobie z rejonów 60 udzielnych księstw, więc broni się rękoma i nogami przed nadaniem jakiejś realnej władzy czy – jeszcze gorzej! – realnych pieniędzy samorządom na podstawowym szczeblu, czyli gminom-starostwom. Bardzo bym chciał, żeby zajęto się realnie oświatą, pracowano nad jej poziomem i dostępnością, a nie wymyślano kolejne, może i wyglądające dobrze na slajdach „reformy”, które jednak tę oświatę dobijają i czynią nieprzystępną dla coraz większej rzeszy ludzi. Żeby wrócono do klasycznego modelu kształcenia człowieka jako osoby, a nie jako linijki w arkuszu urzędnika. Bardzo bym chciał wierzyć, że takie wnioski zostaną wyciągnięte, a błędy naprawione. Mam z tym trudność. Myślę, że prezydent intencje w orędziu wyraził szczere i płynące z troski o kraj, ale jeśli reszta klasy politycznej się takimi nie kieruje… Cóż.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 24(69) 12-18/06/2021