Kilka słów o Euro 2020

Wszystkich kibiców emocjonują w tych dniach mistrzostwa Europy w piłce nożnej mężczyzn, które rozpoczęły się 11 czerwca. Z kilku względów staną się one wyjątkowe. W trakcie ich trwania o miano najlepszej drużyny na Starym Kontynencie powalczą 24 reprezentacje. Mecze w ramach turnieju będą się odbywały na 11 różnych stadionach w 11 różnych krajach. Wielki finał Euro 2020, podobnie jak mecze półfinałowe, zostanie rozegrany na stadionie Wembley w Londynie.

Odbędzie się on 11 lipca i wówczas będziemy już wiedzieli, kto został mistrzem Europy w 2021 r. (utrzymano natomiast nazwę Euro 2020, choć turniej z powodów pandemicznych został przełożony o rok). Trzymamy oczywiście kciuki za reprezentację Polski, która w fazie grupowej zmierzy się jeszcze ze Szwecją i Hiszpanią. W poniedziałek 14 czerwca rozegrała mecz ze Słowacją – i było to bardzo pechowe spotkanie, z samobójczym golem polskiego bramkarza Wojciecha Szczęsnego oraz grą w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Grzegorza Krychowiaka. Polska przegrała 1:2.

Czy uda się Polakom wyjść z grupy i powalczyć o medal? Zobaczymy. Jak mawiał klasyk: „Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe”. Ten klasyk to Kazimierz Górski, legendarny polski trener, autor największych sukcesów piłkarskich Biało-Czerwonych. Oby poszło nam jak najlepiej. Przełożenie mistrzostw z 2020 na obecny rok było efektem panoszenia się wtedy koronawirusa. UEFA zadecydowała, że zagrożenie w ubiegłym roku było na tyle duże, iż organizacja turnieju zgodnie z planem nie byłaby możliwa. To dobre posunięcie. Szkoda jednak, że europejska federacja piłkarska dopuściła do współorganizowania turnieju putinowską Rosję, zwiększając nawet liczbę meczów rozgrywanych na Stadionie Kriestowskim w Sankt Petersburgu.

W związku z agresywną polityką tego państwa powinno się je raczej bojkotować, a tej klasy rozgrywki sportowe są do tego dobrą okazją. Widać poprawność polityczna UEFA nie pierwszy raz bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. Rosja, która napadła na Ukrainę oraz Gruzję i bezprawnie okupuje terytoria tych krajów, nie powinna mieć prawa organizować imprezy sportowej tej rangi. Tymczasem reżim Putina będzie świętował i zarabiał kolejne pieniądze, śmiejąc się tym samym prosto w twarz tym, którzy upominają się jeszcze o okupowane przez nich terytoria wspomnianych państw. Piłkarskie władze, kolejny już raz, niestety zawodzą…