Futbol, napoje i pieniądze

Jednym z głównych sponsorów mistrzostw Europy w piłce nożnej jest Coca-Cola. Nic więc dziwnego, że butelki z napojem produkowanym przez ten koncern znajdują się podczas Euro niemal wszędzie. Stoją one także na stole, za którym zasiadają podczas konferencji prasowych trenerzy i zawodnicy.

Tak było również przed meczem Portugalii z Węgrami, gdy przed dziennikarzami zjawił się jeden z największych gwiazdorów współczesnego futbolu, Cristiano Ronaldo. Ku zaskoczeniu zebranych usunął on ze stołu dwie butelki Coca-Coli i oświadczył, że zamiast słodzonych napojów o wiele zdrowsze jest picie zwykłej wody. Słowa sportowca odbiły się szerokim echem na całym świecie. Media doniosły nawet, że tuż po wspomnianej konferencji prasowej wartość akcji koncernu spadła o 1,6 proc. (z 56,10 do 55,22 dolara). Oznaczało to łączną utratę wartości firmy aż o 4 mld dolarów.

Była to prawda, ale nie cała. Spadek nastąpił rzeczywiście, ale nie tak duży i nie z powodu gestu piłkarza. Tak się złożyło, że tego samego dnia, gdy odbywał się mecz Portugalia–Węgry, na giełdzie nowojorskiej po raz pierwszy akcje Coca-Coli były przedmiotem obrotu bez prawa do dywidendy stanowiącej część zysków kompanii. Ponieważ wysokość dywidendy wyniosła 42 centy, przełożyło się to na niższe notowania koncernu. Następnego dnia podobnym gestem popisał się francuski piłkarz Paul Pogba, którego wybrano na najlepszego zawodnika zwycięskiego meczu z Niemcami. On z kolei odłożył na bok butelkę piwa Heineken. W jego przypadku nie chodziło jednak o promocję zdrowej diety, lecz o względy religijne.

Czarnoskóry sportowiec w 2019 r. został bowiem muzułmaninem, a islam zabrania picia alkoholu. Problem polegał jednak na tym, że piwo, które zdjął ze stołu francuski futbolista, okazało się bezalkoholowe, zaś Heineken był sponsorem nagrody dla najlepszego piłkarza meczu, która trafiła właśnie do rąk Pogby. Jakby tego było mało, Heineken (obok Coca-Coli) jest oficjalnym sponsorem mistrzostw Europy. Obie kompanie liczyły na pozytywną promocję swojej marki wśród milionów kibiców na całym świecie. Zamiast tego spotkały się z gestami godzącymi w przyjazny wizerunek firmy. Zarówno Coca-Cola, jak i UEFA postanowiły robić dobrą minę do złej gry. Oświadczyły, że każdy sportowiec ma prawo wyboru napoju zgodnie z własnymi upodobaniami i potrzebami. Akcje Heinekena na szczęście nie spadły.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 26(74) 26/06-02/07/2021