Technika, rzecz wspaniała

Szalony rozwój techniki w ostatnim półwieczu przyniósł społeczności światowej dużo dobrego i pożytecznego. Lecz – jak się to mówi – są wszystkiego plusy i minusy. Technikę można użyć w celu szlachetnym (np. dla rozwoju intelektualnego, polepszenia bytu, poszerzenia wiedzy), można też techniką się… odurzyć i popaść w bardzo niebezpieczny nałóg.

W zamierzchłej epoce posługiwano się telefonem stacjonarnym. W okresie panowania systemu komunistycznego posiadanie telefonu było luksusem, zwłaszcza w niedużych miastach. Na wsi telefon znajdował się zazwyczaj u sołtysa i w szkole. Żeby zadzwonić, należało pokręcić korbką (magneto), po czym zgłaszała się telefonistka z centrali i przyjmowała zamówienie. Na połączenie czekało się długo, a jakość rozmowy była tragiczna.

Po 1990 r. rozpoczęła się era komórek – pierwsze egzemplarze ważyły z kilogram. W 1997 r. posiadałem komórkę w jedynej sieci w Polsce, Centertel – nie było tanio, rozmawiało się szybko, by policzono jak najmniej minut.

Potem poszła fala połączeń cyfrowych i pojawiły się pierwsze smartfony dotykowe, bardzo jeszcze niedoskonałe.

I tak doszliśmy do internetu w komórce, do multimediów, mediów społecznościowych i wielu pomocnych, jak i niepotrzebnych funkcji. Fanami smartfonów (i iPhone’ów) od razu stały się dzieci i młodzież. Zjawisko urosło do monstrualnych rozmiarów; w autobusach, na ulicy, w domu, na spacerach, w parkach – chłopcy i dziewczęta w różnym wieku kurczowo trzymają w rękach migające pudełka. Coraz patrzą w nie i przebierają zgrabnie palcami na wirtualnej klawiaturze. Nawet zakochani młodzi ludzie siedzący na ławeczce prawie ze sobą nie rozmawiają, gdyż zajęci są oglądaniem czegoś na małym lśniącym ekraniku. Rozmowa i kontakt osobisty zeszły na plan dalszy. Operując skrótowym, prymitywnym językiem (czytaj: nowomową), młodzi ludzie prawie że bez ustanku piszą do siebie poprzez różne Messengery, Instagramy, Telegramy i inne aplikacje. Zanika komunikacja bezpośrednia, rozwijająca parametry językowe i intelektualne.

Prognozy na przyszłość są przygnębiające. Nałóg smartfonowy może przybrać niepokojące rozmiary – aż do leczenia psychologicznego i długiej terapii. Zapewne już niedługo powstaną specjalne ośrodki odwykowe dla zainfekowanych smartfomanią osób w młodym wieku. Potrzebni będą specjalni psycholodzy, by wydobyć ofiary tego niebezpiecznego nałogu z dna technicznego zafascynowania.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 26(74) 26/06-02/07/2021