Wspólna odpowiedzialność

Rok 2021 na Litwie z pewnością przejdzie do historii jako rok kryzysu migracyjnego. Ostatnio można usłyszeć mnóstwo oskarżeń pod adresem teraźniejszego rządu, że jego nieprzemyślana polityka zagraniczna względem Mińska doprowadziła do obecnej sytuacji.

Z pewnością rząd nie jest idealny i popełnił mnóstwo błędów. Jednak jeśli chodzi o politykę zagraniczną, a zwłaszcza o jej wschodni odcinek, to stanowisko Litwy jest niezmienne co najmniej od 2014 r. Chociaż tak naprawdę znacznie wcześniej, czyli od momentu, kiedy nie udał się zapowiedziany reset w relacjach z Mińskiem i Moskwą autorstwa Dalii Grybauskaitė. Reset nie udał się nie z winy Litwy. Warto też przypomnieć, że nieuznanie wyników wyborów na Białorusi nastąpiło podczas minionej kadencji.

Sankcje również wprowadzono, kiedy premierem był Saulius Skvernelis, a nie Ingrida Šimonytė. Poza tym za stan granicy litewsko-białoruskiej, która okazała się „dziurawa jak durszlak”, również nie odpowiada wyłącznie obecna ekipa, tylko wszystkie rządy po 1990 r. Jeśli chcemy szukać winnych, to nie możemy ograniczyć się tylko do koalicji konserwatywno-liberalnej. Trzeba jasno powiedzieć, że winę ponoszą wszystkie partie i ugrupowania, które rządziły naszym krajem w ciągu ostatnich 30 lat i należycie nie zadbały o bezpieczeństwo granicy.