Zapomniany postulat Wileńszczyzny

Dwie sprawy dzisiaj wstrząsają naszym społeczeństwem: epidemia koronawirusa i kryzys wywołany napływem nielegalnych uchodźców. Politycy, media, komentatorzy, eksperci prawie wyłącznie mówią tylko o tym.

Sprawach wyjątkowo ważnych, bezprecedensowych, ale za burtą społecznej uwagi pozostaje wiele innych ważnych rzeczy, które również mają ogromny wpływ na społeczeństwo. Chciałbym poruszyć jedną z nich. Sprawę dla nas Polaków na Litwie strategiczną. Mam namyśli problem ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego. Niedawno ogłoszono wyniki tegorocznego egzaminu. Komentatorzy wyników matury z litewskiego w polskich szkołach, z jednym wyjątkiem, prawie jednogłośnie zapewniają: „Niezgorzej niżeli w minionym roku”. Niektórzy nawet stwierdzili, że „jest nawet trochę lepiej, bo w polskich szkołach w tym roku mamy więcej setkowiczów niżeli poprzednim”. Głosem wołającego na pustyni był komentarz byłego redaktora naczelnego „Kuriera Wileńskiego”, sygnatariusza Aktu Niepodległości Litwy Zbigniewa Balcewicza. Zwrócił uwagę na moim zdaniem kwestię zasadniczą, że te „niezgorzej niżeli roku poprzednim” to wyjątkowo źle. Bo to oznacza, że egzamin zawalił co piąty polski maturzysta. A to oznacza, że nie będzie miał prawa do bezpłatnego miejsca na litewskich wyższych uczelniach.

Do tego jeszcze chciałbym dodać, że wedle naszej informacji do państwowej matury z litewskiego w szkołach polskich przystąpiła w tym roku zaledwie połowa maturzystów. A ta druga połowa składała z litewskiego egzamin szkolny, co również zamknęło im drogę do bezpłatnych studiów na wyższych uczelniach w kraju. Słowem, „niezły” wynik. Oczywiście jego obrońcy powiedzą, że litewski państwowy można będzie powtórzyć, a ze szkolnym spokojnie można wyjechać na studia do Polski. Czyli rzeczywiście jest nieźle. Ale jeśli jest tak „nieźle”, to po co było w 2011 r. na znak protestu przeciwko ujednoliceniu matury z litewskiego ogłaszać strajk w polskich szkołach, powoływać komitety obrony polskich szkół, zwoływać wielotysięczne wiece w Wilnie? Po co? Czy dzisiaj już zapomniano o głównym argumencie, jaki padał na tych wiecach – że ujednolicona matura dla wielu polskich maturzystów postawi krzyż na wyższych studiach? Chyba jednak zapomniano. Nasi politycy dzisiaj mają ciekawsze tematy. A Polacy na Litwie pod względem osób legitymujących się wyższym wykształceniem nadal pozostają na drugim miejscu. Na drugim od końca.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 32(91) 07-13/08/2021