Co dalej z Tajwanem na Litwie?

Litwa wyraziła zgodę na otwarcie oficjalnego przedstawicielstwa Tajwanu. Nie można mówić o ambasadzie, gdyż Tajwan pozostaje w znacznej mierze nieuznawany na arenie międzynarodowej — zgodnie z wyznawaną w ONZ doktryną „jednych Chin”.

Te uznawane, totalitarne Chiny zaś naciskają na Litwę, zarówno politycznie, jak i ekonomicznie. I może to być sytuacja dość skomplikowana, gdyż Chiny na Litwie mają nie tylko ambasadę, ale i silne lobby. Taką siecią przedstawicielstw są bowiem markety, handlujące w znacznej mierze chińską produkcją przemysłową. Co gorsza — mamy teraz ten problem zupełnie na własne życzenie.

Jeszcze nie tak dawno, za pamięci większości mieszkańców naszego kraju, Litwa stała lekkim przemysłem. Plastiki, gumy, przeróbka surowców wtórnych, ceramika, sprzęt AGD, telewizory — mnóstwo rzeczy produkowało się u nas, z wcale nie najgorszymi efektami. Zabrakło jednak wsparcia państwa — nawet nie finansowego, ale po prostu jako „starszego brata”, stojącego po stronie słabszego gracza w relacjach z bankami i sieciami handlowymi. Zabrakło mądrej polityki. A przebudzenie okazało się być bolesne — i takie sytuacje się będą powtarzały.

Bolało, kiedy się okazało, że nie ma maseczek, bo cały świat się w nie zaopatrywał w Chinach? Bolało. A przecież nie tylko z maseczkami tak jest. Uzależnianie się od Chin jako rynku zbytu też będzie ostatecznie bolało, nie tylko politycznie.