Jak domek z kart

Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Polski i Litwy, Zbigniewa Raua i Gabrieliusa Landsbergisa, z okazji 30-lecia nawiązania relacji dyplomatycznych jest ważnym wydarzeniem.

Świadczy o tym, że stosunki polsko-litewskie są naprawdę dobre i partnerskie. W rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych została otwarta wystawa „Polska i Litwa – razem w imię wolności” poświęcona współpracy Solidarności i Sąjūdisu. „Było różnie, ale ostatnio jest dobrze. Ostatecznie jesteśmy dostatecznie doświadczeni, że musimy być razem i trzeba kwestie wtórne pozostawić na należytym miejscu” – powiedział podczas uroczystości dziennikarzom prof.

Vytautas Landsbergis. Sądzę, bo „patriarcha litewskiej niepodległości” tego nie sprecyzował, że miał na myśli m.in. kwestię pisowni nazwisk oraz ustawę o mniejszościach narodowych. I tu profesor bardzo się myli. Bardzo dobrze, że stosunki między nami rozwijają się wzorowo. Jednak bez załatwienia tzw. polskich postulatów, całe strategiczne partnerstwo może rozlecieć się jak domek z kart. Nawet, jeśli z jakichś przyczyn, my o nich zapomnimy, to przypomną o tym nasi wschodni sąsiedzi.