Po co nam granice?

Pytanie zadane w tytule, mogłoby się wydawać, nie wymaga odpowiedzi, tak jest oczywista. Ale jak się okazuje, nie dla wszystkich. Istnieje taka sieć organizacji o dźwięcznej nazwie „Abolish Frontex”, która uważa, że granice są zbędne i żąda zlikwidowania ich ochrony tak, by przyjechać mógł każdy, kto tylko chce, skąd tylko chce, z dokumentami (lub bez), jakimi tylko chce.

Argumentacja w stylu, co było pierwsze – jajko czy kura – odwraca kota ogonem. Handel ludźmi, przemyt narkotyków, broni i innych towarów – odbywają się nie z powodu istnienia granic. Co więcej, wraz ze zniknięciem granic nie znikną, tylko się nasilą, gdyż właśnie dobrze chronione granice zapobiegają tym zjawiskom i je skutecznie ograniczają bądź likwidują w ogóle. Dobrze chroniona granica bowiem podnosi koszty uprawiania takiego procederu – a więc czyni go nieopłacalnym. Kto będzie kupował białoruskie papierosy z przemytu, jeśli będą kosztowały tyle samo, co w sklepie? Logiczną konkluzją jest zatem – że należy skuteczniej pilnować granicy. To samo dotyczy też jej pilnowania w kwestii chociażby migracji.

Alternatywnym scenariuszem może być rzeczywiste pozwolenie na przyjazd każdemu i pozwoleniu na robienie każdemu, czego chce – a z czasem osiągniemy stan, w którym nikt nie będzie chciał przyjeżdżać. Normalnym obywatelom, kochającym swoje państwa, na pewno nie o to chodzi.