Żeby się nie dziwić

Rosja bardzo lubi podkreślać, jak to „pokonała faszyzm”. Co więcej, za „umniejszanie wiodącej roli Rosji w pokonaniu hitlerowskiego faszyzmu” można tam trafić do więzienia.

Takim „umniejszaniem” może być choćby przypominanie, że w ramach Lend-Leasu Rosja otrzymała 15 mln par skórzanych butów czy tysiące wagonów kolejowych, które zresztą, zamiast do walki z Niemcami, były wykorzystywane do masowych wywózek ludności. Chlubiąca się walką z faszyzmem Rosja lubi jednak zapominać, jak była najbliższym sojusznikiem Hitlera – hodowała go tysiącami ton stali, aluminium, ropy naftowej, zboża, użyczając mu swoich poligonów. I także o tym, jak blisko współpracowało NKWD z niemieckim Gestapo, że te dwie zbrodnicze organizacje na okupowanych przez Niemcy i Rosję polskich ziemiach robiły wspólne konferencje, gdzie się dzielono doświadczeniami.

My w Wilnie mamy z tej współpracy sporo pamiątek. Kiedy Polska – jako pierwsza na świecie! – zbrojnie walczyła z hitlerowskimi Niemcami, na pomoc nazistom przyszła Rosja, 17 września wjeżdżając także na Wileńszczyznę. Ślady po kulach na Rossie i trzy groby – wartowników zamordowanych przez rosyjskich agresorów podczas pełnienia warty przy kwaterze wojskowej – mówią wszystko, co należy wiedzieć o tym, co sobą wówczas sowiecka Rosja reprezentowała. I reprezentuje nadal – co jasno widać z jej postawy wobec historii, prawdy i przyzwoitości. I stosunku do ludzi, których używa jako żywych tarcz.

Kto zna historię współpracy Rosji z Hitlerem, nie dziwi się, że dziś współpracuje z Talibanem.