Trzydzieści procent do wzięcia

„Nie – szczepieniom. Nie – paszportom możliwości. Nie – maseczkom” – tak znowu wołał tłum niezadowolonych ludzi w centrum Wilna. Do tych tysięcy protestujących w stolicy śmiało można doliczyć jeszcze kilkaset tysięcy mieszkańców Litwy, którzy pod żadnym pozorem nie chcą przyjąć szczepionki przeciwko covid-19. Medyczny i sanitarny problem walki z epidemią stał się problemem politycznym.

Trzeba to otwarcie powiedzieć: organizatorzy protestów walczą nie tylko o prawo do nieszczepienia się, oni walczą w pierwszej kolejności o swój przyszły elektorat. Jest jedna rzecz, którą najpilniej śledzą politycy – to rankingi popularności partii. Dla nich ważne są nie tylko wyniki własnej partii czy poziom popularności konkurentów, lecz także analiza powodów, dla których wyborcy zmieniają swoje preferencje. Z tym absolutnie nie mają problemu liderzy ruchu antyszczepionkowego. Nie potrzebują żadnych badań socjologicznych. Wystarczą dane statystyczne o poziomie szczepień na Litwie. A na dzisiaj zaszczepionych mamy nieco ponad 70 proc. dorosłych mieszkańców i odpowiednio ok. 30 proc. niezaszczepionych.

I właśnie te 30 proc. jest do wzięcia. Większość z nich jest zdeterminowana. Pójdą za każdym, kto krzyknie: „nie” szczepieniom, „nie” paszportom możliwości. Obecny rząd z kolei intensywnie cementuje te 30 proc. Jak? Na wszelkie możliwe i niemożliwe sposoby, zmuszając do zaszczepienia się. Cel oczywiście słuszny. Bo jak dowodzą przykłady z innych państw, zaszczepieni pięciokrotnie rzadziej umierają na covid-19. Ale argumenty na rzecz sczepień z różnych powodów nie trafiają do tych 30 proc. naszych współobywateli. Władza więc objęła ostry kurs na tę część społeczeństwa. I niestety, część z tych środków, jak chociażby pomysł wprowadzenia paszportów możliwość przy korzystaniu z miejskiego transportu, jest na bakier ze zdrowym rozsądkiem. Powoduje tylko rozdrażnianie społeczeństwa. I nic dziwnego, że zaczął się wyścig po 30 proc. litewskiego elektoratu, niezadowolonego z walki z covid-19. Ale ci, którzy zaufali antyszczepionkowym liderom, muszą zdawać sobie sprawę, że już na starcie są oszukani przez swoich przywódców. Bo nawet gdyby stał się taki „antycud” i ci liderzy już dzisiaj doszli do władzy na Litwie, to pod wpływem pogarszającej się z dnia na dzień sytuacji epidemicznej po prostu musieliby wprowadzić niezbyt przyjemne, ale ratujące ludzkie życie środki, w pierwszej kolejności ratując swój niezaszczepiony elektorat.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 38(109) 18-24/09/2021