Co z tą solidarnością?

Waldemar Tomaszewski lubił kiedyś powtarzać (być może lubi nadal, ale ostatnio tego nie odnotowałem), że Wileńszczyzna po II wojnie została sztucznie podzielona. Lider AWPL-ZChR zawsze podkreślał, że ta granica między Litwą a Białorusią kiedyś zaniknie.

Co prawda, nigdy nie precyzował, w jaki sposób to nastąpi, ale można założyć, że politykowi chodziło o to, że Białoruś kiedyś stanie się krajem UE i wówczas granice będą tylko formalnością. W minioną sobotę w całej Polsce przeszły akcje solidarnościowe, organizowane lub współorganizowane przez Związek Polaków na Białorusi, z osadzonymi w areszcie Andżeliką Borys oraz Andrzejem Poczobutem, którym reżim Łukaszenki grozi wieloletnimi wyrokami więzienia. Sądzę, że wielotysięczna akcja solidarnościowa w Wilnie (a wiemy, że AWPL-ZCHR wespół z ZPL potrafi takie akcje zrealizować) dodałaby otuchy naszym rodakom i ich działaczom zza wschodniej granicy. Niestety, nic takie się nie stało. Wątpię, że stanie się coś takiego w przyszłości. Więc powstaje zasadne pytanie, czy faktycznie ta granica „dzieląca Wileńszczyznę” jest sztuczna, jak to mówi Tomaszewski?