Czekając na gwiazdę

Dla prof. Jerzego Żurawlewa nauczanie było pasją. Ten wybitny pianista i pedagog poświęcił mu niemal całe swoje długie, 94-letnie życie. Wykształcił w tym czasie kilka pokoleń pianistów. Sam studiował fortepian u słynnego chopinisty Aleksandra Michałowskiego, który zaszczepił w nim miłość do wielkiego polskiego kompozytora.

Z tej miłości do Chopina i nauczania zrodziła się inicjatywa zorganizowania w Warszawie konkursu chopinowskiego. Pierwszy odbył się w 1927 r. Trwał tylko osiem dni, przystąpiło do niego 26 pianistów z ośmiu krajów, a jury składało się wyłącznie z przedstawicieli polskiego środowiska muzycznego. W najśmielszych snach prof. Żurawlew nie przypuszczał zapewne, że planowana w cyklach pięcioletnich impreza nie tylko na trwałe wpisze się w muzyczny kalendarz, ale stanie się w nim jedną z najbardziej prestiżowych w skali świata. Gdy w trakcie trwania X edycji w 1980 r. prof. Żurawlew zmarł, konkursem żył już nie tylko świat muzyczny, ale szeroko rozumiana opinia publiczna. Emocje, które budził, można zaś przyrównać do tych z największych wydarzeń sportowych. To przecież właśnie wtedy faworyt publiczności, jugosłowiański pianista Ivo Pogorelić odpadł w trzecim etapie, a jurorka konkursu, argentyńska pianistka Martha Argerich, która uznała Pogorelicia za pianistycznego geniusza, na znak protestu zrezygnowała z udziału w oceniającym gremium. Ba, zwykli ludzie dyskutowali o tym w sklepach i na ulicach.

Muzyka klasyczna trafiła pod strzechy. W XXI w. konkurs rozrósł się niepomiernie. W 2005 r. wystąpiło w nim aż 257 pianistów z 35 krajów. Konieczne było wprowadzenie już nie tylko kolejnych etapów w drodze do finału, lecz także eliminacji do konkursu głównego, do których zresztą też trzeba się jeszcze zakwalifikować na podstawie przesłanych nagrań. Chętnych, by wystąpić w tym roku w warszawskiej Filharmonii Narodowej, było ponad 500. Ostatecznie uda się to 87 przedstawicielom młodego pokolenia pianistów. Przez najbliższe trzy tygodnie skupią na sobie uwagę wszystkich, którym muzyka jest choć trochę bliska. Przedstawią słuchaczom zebranym w filharmonii, słuchającym transmisji telewizyjnych, radiowych i online swoją wizję utworów genialnego kompozytora. Z grona tych młodych, wybitnie uzdolnionych w świecie dźwięków indywidualności wyłoni się zwycięzca. Poznamy go 20 października. Wówczas w Warszawie narodzi się nowa gwiazda światowej pianistyki. Taką gwiazdą stał się każdy ze zwycięzców poprzednich edycji.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 40(115) 02-08/10/2021