Polowanie na czarowników

Swego czasu spotkałem polskiego misjonarza, który przez wiele lat pracował w Papui-Nowej Gwinei. Opowiadał mi o plemionach, które zostały odkryte w tamtejszych dżunglach przez białego człowieka dopiero w latach 60. XX w.

Były wśród nich ludy, które cywilizacyjnie znajdowały się na etapie kamienia łupanego i nie znały nawet koła. Kapłan wspominał, że osobiście poznał ludzi, którzy jako dzieci łupali kamienie, by sporządzić ostre narzędzia, a dziś posługują się smartfonami. W ciągu swego życia przeszli więc drogę, która ludzkości zajęła całe tysiąclecia: od epoki kamienia łupanego do cyfrowej ery postindustrialnej. Korzystanie z najnowszych wynalazków nie oznacza jednak automatycznie postępu w sferze duchowej. Nadal bowiem wśród tamtejszej ludności utrzymuje się wiele zabobonów i przesądów, które niekiedy mogą mieć tragiczne rezultaty. Jednym z takich elementów jest wiara w czary, która skutkuje zjawiskiem znanym pod angielskim akronimem SARV (sorcery accusation related violence), czyli przemoc fizyczna wobec osób oskarżanych o praktykowanie czarów.

Chodzi o to, że wiele śmiertelnych wypadków lub nagłych zgonów, będących np. skutkiem udaru czy zawału serca, przypisywanych jest działaniu okultystycznych rytuałów, zaklęć i rzucanych uroków. Często zdarza się więc, że rodziny zmarłych wysuwają oskarżenie pod adresem niewinnych osób jako sprawców niespodziewanej śmierci bliskich. Taki zarzut ściąga zazwyczaj gniew lokalnej społeczności na nieszczęśnika, który nierzadko jest porywany, torturowany (np. przypalany rozżarzonymi metalowymi prętami), a nawet mordowany bez dowodów winy. Proceder ten jest tak często spotykany, że Kościół w Papui-Nowej Gwinei uznał walkę z nim za jeden ze swoich duszpasterskich priorytetów. Katoliccy przywódcy starają się zatem uświadomić mieszkańców wyspy, że SARV jest złem i grzechem, próbują ratować ofiary, udzielając im schronienia, czy też opiekują się dziećmi osieroconymi na skutek mordów. Na przykład w diecezji Wabag w zeszłym roku odnotowano dziewięć zabójstw z tego powodu. Obecnie tamtejsze ośrodki diecezjalne pomagają i opiekują się 14 ofiarami SARV, wśród których jest troje dzieci. W walkę z bezpodstawną przemocą zaangażowanych jest wielu księży, osób świeckich i wolontariuszy, dla których często jest to działalność niebezpieczna. To jednak także część dzisiejszej misji Kościoła.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 41(118) 09-15/10/2021