Moje wspomnienie o Jurku



Po latach, gdy spotkałem Jurka Targalskiego, nie mogłem przyzwyczaić się do jego prawdziwego imienia i nazwiska. Zawsze był dla mnie Józefem Darskim. Dowiedziałem się później od Jurka, iż moje korespondencje ze szlaku w czasie podróży po ZSRS, które spisywałem w pociągach i posyłałem do Jerzego Giedroycia, przechodziły przez jego ręce. Jurek kładł je na biurko Giedroycia jako priorytetowe. Posiadam parę listów od Giedroycia z podziękowaniem za moje informacje. Do 1995 r. znaliśmy się z Jurkiem Targalskim zaocznie (korespondencyjnie). Pierwszy raz spotkaliśmy się w Łodzi na konferencji międzynarodowej (zorganizowanej m.in. przez Sebastiana Rybarczyka). Relacje nasze były wówczas na poziomie „panie Piotrze”, „panie Jurku”. Ceniłem go za wiedzę, postawę i niesamowity humor oraz bezpośredniość. Mówił, co myślał, nie owijając w bawełnę. Nie wierzyłem własnym oczom, gdy w styczniu 1997 r. zobaczyłem Jurka w zrujnowanej stolicy Czeczenii – Groznym.

On także był zaskoczony moim widokiem. Właśnie po wojnie odbywały się wybory prezydenta i parlamentu Iczkerii, a my mieliśmy status międzynarodowych obserwatorów. Ja przyjechałem z Wilna przez Moskwę pociągami, Jurek – nielegalnie z Gruzji, pieszo przez wąwóz na Kaukazie. Czasu na normalną rozmowę nie mieliśmy wiele, gdyż Jurek pilnował lokali wyborczych w jednym miejscu, ja w drugim. Wtedy właśnie przeszliśmy z Jurkiem na „ty”. Gdy nadeszła era internetu, mieliśmy ze sobą częstszy kontakt. Jurek prowadził swoją stronę internetową, a sprawy naszego Autonomicznego Wydziału Wschodniego „Solidarności Walczącej” (który założyliśmy z Jadzią Chmielowską) znalazły na niej ważne miejsce. W pewnym momencie zaczęły się jego problemy ze zdrowiem, odmawiały posłuszeństwa nerki. Częste pobyty w szpitalach, męczące dializy i oczekiwanie na przeszczep nerki. Mało kto wiedział o zdrowotnych kłopotach Jurka – nie użalał się nad sobą, pracował, wykładał. Został nawet wiceprezesem Polskiego Radia i zaczął czyścić media z komunistycznych złogów. Odwołano go w styczniu 2009 r., za bardzo dał się we znaki postkomunistom. Przeszczep nerki podratował zdrowie Jurka na lat kilka. Niestety, w ostatnich miesiącach nerki znów odmówiły posłuszeństwa i 19 września Jurek odszedł od nas. Cześć Jego pamięci!


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 41(118) 09-15/10/2021