Nie ma ropy, będzie lit

Nowy Zielony Ład ogłoszony przez Unię Europejską zakłada odejście od samochodów spalinowych na rzecz aut o napędzie hybrydowym i elektrycznym. Patrząc szerzej, zakłada rezygnację z paliw kopalnych (węgla, ropy i gazu), by zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych. Problem polega jednak na tym, że jedne surowce energetyczne muszą zostać zastąpione drugimi.

Panele fotowoltaiczne czy farmy wiatrakowe nie wystarczą, ponieważ nie ma samochodów napędzanych słońcem lub wiatrem. Ograniczenie korzystania z ropy naftowej czy gazu ziemnego pociąga za sobą automatycznie wzrost zapotrzebowania na inne bogactwa naturalne, takie jak m.in.: miedź, kobalt, nikiel, a przede wszystkim lit (potrzebny do produkcji baterii w autach elektrycznych), którego cena w pierwszym półroczu 2021 r. wzrosła o 230 proc. Politycy unijni wspierający Nowy Zielony Ład twierdzą, że odejście gazu i ropy zmniejszy uzależnienie energetyczne Europy od Rosji i Bliskiego Wschodu.

Nie wspominają jednak, że zwiększy zależność od Chin, które są jednym z największych na świecie wydobywców litu oraz eksporterów baterii litowych. Poza tym ogromne złoża tego surowca odkryto niedawno w Afganistanie i Pekin jako pierwszy ustawił się już w kolejce do talibów, by podpisać z nimi kontrakty na wydobycie litu.

Panele fotowoltaiczne czy farmy wiatrakowe nie wystarczą, ponieważ nie ma aut napędzanych słońcem lub wiatrem.

Niewątpliwie Chińczycy mają większe szanse na porozumienie się z nowymi władzami w Kabulu niż Rosjanie czy Amerykanie, których pamięta się tam jako najeźdźców i okupantów. Ponadto największe zasoby tego pierwiastka znajdują się w Ameryce Południowej, głównie w Chile i Argentynie, a także w Australii. Pod tym względem Europa jest niezwykle uboga i będzie skazana na sprowadzanie litu z innych stron świata. Pewnym rozwiązaniem problemu może być recykling zużytych baterii litowych, jednak należą one do kategorii odpadów niebezpiecznych dla środowiska, a ich utylizacja może wywołać szkody ekologiczne. Zresztą samo wydobywanie litu na przemysłową skalę też nie jest bezpieczne.

W Ameryce Południowej skutkuje np. skażeniem środowiska metalami ciężkimi, niszczeniem ekosystemów oraz wysuszaniem gruntów. Może się więc okazać, że masowe przechodzenie na elektromobilność wcale nie zmniejszy emisji gazów cieplarnianych, dlatego że wraz z rosnącym popytem na baterie litowe ich największy wytwórca na świecie, czyli Pekin, będzie zwiększał produkcję, a co za tym idzie – zwiększał emisję dwutlenku węgla do atmosfery.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 45(129) 06-12/11/2021