Postawa mediów

Skandal związany z tranzytem białoruskich nawozów sztucznych przez terytorium Litwy z pewnością negatywnie wpłynie na sytuację polityczną wewnątrz kraju.

Wszelkie perturbacje wewnątrz koalicji rządzącej — w tak niespokojnym czasie, kiedy sytuacja na granicy z Białorusią wciąż pozostaje napięta, a sytuacja z koronawirusem nadal nie została opanowana — są czymś absolutnie negatywnym. Nie dziwi też krytyka opozycji oraz ośrodka prezydenckiego.

Natomiast w przypadku wojny podjazdowej na linii rząd-prezydent, która trwa praktycznie od początku nowej kadencji Sejmu, trudno się dziwić, aby prezydent nie wykorzystał sytuacji.

Praca opozycji polega właśnie na tym, aby punktować błędy koalicji rządzącej. Natomiast w przypadku wojny podjazdowej na linii rząd-prezydent, która trwa praktycznie od początku nowej kadencji Sejmu, trudno się dziwić, aby prezydent nie wykorzystał sytuacji.

Tym niemniej, zawsze można dostrzec pewne plusy sytuacji. Moim zdaniem, egzamin zdały media, które są bardzo ważnym filarem demokracji. Dziennikarz Edmundas Jakilaitis, którego żona notabene jest rzeczniczką Ingridy Šimonytė, napisał: „Za wcielenie sankcji w życie bezpośrednio odpowiada MSZ”. Dodał, że tłumaczenia o niewiedzy niektórych polityków są zwykłym kłamstwem. W podobnym tonie wypowiedział się Rimvydas Valatka oraz Marius Laurinavičius. Nie są to żadni opozycyjni dziennikarze, publicyści i analitycy, tylko osoby, które mniej lub bardziej kibicowały obecnej ekipie rządzącej. Taka postawa dziennikarzy daje nadzieję, że Litwa kroczy w prawidłowym kierunku.