Podsumowanie bez podsumowania

To mój ostatni w tym roku komentarz w magazynie „Kuriera Wileńskiego”. Teoretycznie powinien to być tekst podsumowujący miniony rok. Magazyn ukaże się jednak 11 grudnia, czyli do końca roku pozostanie jeszcze kilka tygodni. W naszej dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości podsumowanie mogłoby się jednak zdezaktualizować.

Domyślam się, że gdybym zabrał się do podsumowań, to musiałbym wspomnieć o dwóch kwestiach, które naznaczyły rok 2022 – pandemii i kryzysie migracyjnym. Trudno jednak o obu zjawiskach napisać coś konkretnego. Nadal nie udało się w pełni zapanować nad oboma problemami. Niby dwa lata w pandemii powinny spowodować, że ludzie poważniej zaczęliby traktować rzeczywistość dziejącą się za oknem. Niestety, koniec roku pokazuje, że społeczeństwo toczy coraz większa apatia.

Nawet politycy, którzy sami ustalają zasady, już nie łapią, kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba nosić maski. Wydaje się, że przestrzeganie restrykcji i wymogów zależy wyłącznie od dobrej woli i odpowiedzialności konkretnego człowieka. Z tą wolą i odpowiedzialnością jest różnie. Mało kto patrzy na to, że codzienne statystyki dobitnie pokazują, iż liczba zgonów osób niezaszczepionych wielokrotnie przekracza przypadki śmierci ludzi po zaszczepieniu.

Nie udało się w pełni zapanować nad pandemią ani kryzysem migracyjnym. Z odpowiedzialnością ludzi jest różnie.

Smuci też fakt, że liderem pod względem negatywnego stosunku do szczepień pozostaje, niestety, najbardziej polski Samorząd Rejonu Solecznickiego. Z kolei sytuacja na granicy trochę się uspokoiła, ale nie do końca. Generalnie wszyscy analitycy i politycy są zgodni, że Łukaszenka nie zaprzestanie uprawiać swojej agresywnej polityki względem zachodnich sąsiadów i Unii Europejskiej. Nowe sankcje też nie są żadnym gwarantem tego, że dyktator z Mińska w jakikolwiek sposób zmieni swoją politykę. Mówiąc o relacjach polsko-litewskich, można dostrzec pozytywne sygnały.

W trakcie kryzysu na granicy z Białorusią Polska i Litwa na arenie międzynarodowej mówiły jednym głosem. Polska była też jednym z pierwszych krajów, który zaoferował Litwie pomoc. Przykładów pozytywnej współpracy między Warszawą a Wilnem jest więcej.

Nareszcie rząd Litwy zgodził się nadać egzaminowi z języka polskiego status państwowego, o co od lat zabiegała polska mniejszość. W planie reorganizacji sieci szkół zaproponowanym przez resort oświaty, którego celem jest likwidacja klas łączonych, szkoły mniejszości narodowych otrzymały sporo ulg i wyjątków. Pokazuje to, że sytuacja od 2011 r. się zmienia, choć powoli.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 50(144)11-17/12/2021