Przede wszystkim nie zaszkodzić

Łacińska paremia „Primum non nocere” („Po pierwsze nie szkodzić”) jest naczelną zasadą zawodu lekarza. Ubolewać należy, że nie jest zasadą polityków – byłoby zapewne mniej nieprzemyślanych reform. Jedną z nich jest aktualizacja wymagań dotyczących zawartości samochodowych apteczek, do których znów wracają m.in. stazy, czyli opaski zaciskowe.

Stazy już kiedyś były w apteczkach, ale zostały z nich wyrzucone, gdyż nieumiejętnie stosowane powodują więcej szkód niż pożytku. I właśnie w tych umiejętnościach leży sedno problemu: bo nie wystarczy wozić w apteczce te wszystkie środki, ale trzeba umieć z nich korzystać, co wiąże się nie tylko z posiadaniem wiedzy, ale także z przygotowaniem psychicznym. A z tym bywa różnie, podobnie zresztą, jak i z wiedzą. Nie jest tajemnicą, że kursy pierwszej pomocy w szkołach jazdy nierzadko są robione po łebkach i na odczepnego, bez ćwiczeń praktycznych. Pojawia się też inna kwestia – co z tymi, którzy już mają ten kurs zaliczony, dokupią sobie do apteczki stazy, ale nie umieją z nich korzystać? Gdzie mogą taką wiedzę nabyć, kto za to zapłaci? Wydaje się, że jest tutaj dużo nieprzemyślanych elementów reformy, które po fakcie trzeba będzie jakoś łatać.

Nie lepiej byłoby zrobić kurs pierwszej pomocy czy podstawowy sanitariusza w ramach programu szkolnego? Żeby każdy maturzysta miał możliwość zdobycia stosownej wiedzy i nawyków w ramach obowiązku szkolnego, w języku ojczystym, a nie musiał potem płacić za każdym razem, jak jest potrzebny dokument o ukończeniu kursu.