„Dawaj psa, bo zabiję!”

Wraz z szerzącą się po całym świecie pandemią w ludziach obudziły się instynkty opiekuńcze, których wyrazem jest chęć posiadania w – najczęściej już opuszczonym przez dzieci gnieździe rodzinnym – psa czy kota. Stąd fala „adopcji” tych czworonogów, czy to ze schronisk, czy ogłoszeń.

Nie wszystkim trzeba rodowodów nowych członków rodziny, więc korzystają z tego nielegalni pseudohodowcy czy po prostu złodzieje. Np. jeden z najpopularniejszych szczekających okazów to buldog francuski. Mały, przyjazny, acz korpulentny (8-14 kg), z „nietoperzowatymi” uszami na kanciastej głowie, na Litwie jest do kupienia za 300-600 euro.

Tymczasem w USA rośnie gwałtownie liczba kradzieży tych buldogów, nawet z bronią w ręku. Ich czarnorynkowa cena wynosi tam od 3,5 do 5 tys. dolarów. Najbardziej znaną ofiarą kradzieży psów tej rasy jest gwiazda Lady Gaga. Podczas porwania dwóch buldogów piosenkarki postrzelono pracownika, który je wyprowadzał. Eksperci radzą, że ochronić się przed kradzieżą czy porwaniem może pomóc wszczepiony czip czy obroża z GPS. Najważniejszą, ale zarazem najrzadziej stosowaną radą, jest… powstrzymanie się od publikowania w mediach społecznościowych materiałów ze swoim ulubieńcem, które to mogą przyciągnąć uwagę złodziei.