Barwne życie niezwykłej karmelitanki

W zeszłym roku zmarła niezwykła zakonnica – siostra Maria Józefa od Trójcy Świętej. Urodziła się w 1928 r. w San Francisco jako Mary Ann Russell. Pochodziła z bogatej rodziny i od dzieciństwa mogła sobie pozwolić na wiele, ponieważ jej ojciec był prezesem dużej kompanii kolejowej. Uczęszczała do elitarnych szkół, a w wieku 20 lat wyszła za mąż za Richarda Kendalla Millera, majętnego młodzieńca, który w przyszłości zostanie wiceprezesem wielkiego koncernu energetycznego, Pacific Gas and Electric Company.

Wiodła życie damy z wyższych sfer, prowadząc otwarty dom i goszcząc wiele słynnych osobistości. Nazywano ją królową szalonych imprez. „Piła, paliła, grała w karty, miała tysiące przyjaciół, ścigała się po okolicy swoim samochodem jak dzika dziewczyna” – tak wspominał swoją matkę jej najmłodszy syn, Mark Miller. Mary Ann miała dziesięcioro dzieci: pięciu synów i pięć córek. Była też bardzo religijna. Wiarę wyniosła z rodzinnego domu i dzieliła ją również ze swoim mężem. Jeżdżąc po świecie i nie mając pewności, czy w pobliżu znajduje się otwarty kościół katolicki, zabierała ze sobą w podróż księdza, by codziennie odprawiał dla niej mszę świętą. W pewnym momencie ślubowała, że każdego dnia uczestniczyć będzie w Eucharystii. Słowa dotrzymała. W międzyczasie wspomagała działalność 22 organizacji charytatywnych, wspierając je nie tylko finansowo. Kiedy jej mąż zmarł na raka w 1984 r., zdecydowała, że zostanie zakonnicą. Miała wówczas 56 lat, a jej najmłodsze dziecko było już pełnoletnie. Na pożegnalną imprezę do hotelu Hilton zaprosiła 800 osób, którym powiedziała: „Jedną trzecią część życia poświęciłam sobie, drugą moim dzieciom, a ostatnią – mojej duszy”. Wkrótce potem sprzedała cały swój majątek (jej rezydencję z dziewięcioma sypialniami nad zatoką San Francisco kupił perkusista zespołu Metallica Lars Ulrich), a uzyskane pieniądze przekazała organizacjom charytatywnym. Sama wstąpiła do klasztoru karmelitanek bosych w Des Plaines w stanie Illinois. Wybrała życie całkowicie odcięte od świata, spędzając następnych 37 lat za klauzurą na modlitwie, kontemplacji i ascezie. Powtarzała, że nigdy nie żałuje swojej decyzji i czuje się w zakonie szczęśliwa. Modliła się, by jej dzieci poszły do nieba. Tą samą modlitwą objęła też 28 wnucząt i 16 prawnucząt, które pojawiły się w następnych latach. Zmarła, mając 92 lata. Przyznają Państwo, że niezwykły życiorys?


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 3(9) 22-28/01/2022