Co da Polakom nowa partia?

Na scenie politycznej Litwy pojawił się nowy gracz. W miniony weekend powstał Związek Demokratów „W imię Litwy”.

Na czele stanął były premier Saulius Skvernelis. Zdaniem politologów prawdziwym sprawdzianem dla nowego ugrupowania politycznego będą przyszłoroczne wybory samorządowe. „Skvernelis wybrał dosyć dobrą taktykę tworzenia partii, przeciągając na swoją stronę obecnych radnych i merów. To naprawdę jest duża siła i jeśli partia konsekwentnie będzie podążała w wybranym kierunku, to naprawdę ma spory potencjał” – stwierdziła politolożka z Uniwersytetu Kłajpedzkiego Gabrielė Burbulytė. Były premier jednak mierzy wyżej. Na wstępie podkreślił, że nie będzie ubiegał się o fotel mera. „Z drugiej strony w rejonie wileńskim inne siły polityczne [oprócz AWPL-ZChR – przyp. red.] nie mają zbyt dużych szans” – żartował na konferencji prasowej były premier, który jest mieszkańcem podwileńskiego samorządu. Jeśli więc w rejonie wileńskim Związek Demokratów wystawi własną listę, to raczej odbierze głosy opozycji niż obecnym gospodarzom rejonu.

Można założyć więc, że głównym celem nowej partii są wybory sejmowe. Oczywiście, w tej chwili trudno cokolwiek prognozować. Nową siłę polityczną – która na razie jest zbieraniną działaczy z różnych partii oraz ugrupowań, bardzo często o diametralnie odmiennych poglądach – może czekać spektakularny sukces albo spektakularna porażka. Może być tak, że w najbliższej przyszłości politycy zwyczajnie się ze sobą pokłócą. Takie przypadki litewska scena polityczna zna. Niemniej raczej wątpliwe, aby konserwatywno-liberalna koalicja drugi raz z rzędu wygrała wybory. Nie sądzę, że po kryzysach migracyjnym i pandemicznym jakakolwiek siła polityczna będzie mogła liczyć na łaskawość wyborcy. Pozostają więc socjaldemokraci, którym ostatnio bardzo mocno rosną rankingi, Związek Chłopów i Zielonych oraz partia Skvernelisa. Co taki układ oznacza dla polskiej mniejszości? Jeśli dzisiejsze tendencje utrzymają się, to z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że nową koalicję będą współtworzyć socjaldemokraci ze Skvernelisem. Obie siły polityczne dosyć przychylnie patrzą na kwestie mniejszości narodowych. Choć nie jednogłośnie, to posłowie tych frakcji poparli ustawę o pisowni imion i nazwisk w dokumentach. W odróżnieniu od Ramūnasa Karbauskisa, którego formacja głosowała na „nie”. Ewentualna centrolewicowa koalicja oznaczałaby możliwość dalszych zmian w dziedzinie praw mniejszości.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 5(15) 05/02-11/02/2022