Męczennik z Pakistanu

Pod koniec stycznia Stolica Apostolska nadała tytuł Sługi Bożego Akashowi Bashirowi. Tym samym jego proces beatyfikacyjny wszedł w nową fazę. Jeśli zostanie ogłoszony błogosławionym, będzie pierwszym w historii Pakistańczykiem wyniesionym na ołtarze.

To ważne wydarzenie dla ponadmilionowej społeczności katolików, którzy stanowią zaledwie pół procenta ludności w tym 240-milionowym kraju. Niestety, chrześcijanie podlegają tam rozmaitym prześladowaniom ze strony muzułmańskiej większości, na co władze najczęściej przymykają oczy. Urodzony w 1995 r. Akash Bashir stał się jedną z ofiar islamskiego terroru. W listopadzie 2014 r. doszło do zamachu na kościół w Peszawarze, którego dokonała grupa terrorystyczna Tehreek-e-Taliban Pakistan Jamaatul Ahrar (TTP-JA). Wszystkie wyznania chrześcijańskie w kraju postanowiły wzmocnić ochronę swoich świątyń. Do pilnowania parafii św. Jana w dzielnicy Youhanabad w Lahore zgłosił się wówczas jako wolontariusz 19-letni student Akash Bashir. Niecałe pół roku później, 15 marca 2015 r., stojąc przed niedzielną mszą przy bramie kościoła, zobaczył podejrzanego mężczyznę wchodzącego na teren świątyni. Zorientował się, że to zamachowiec samobójca, przepasany pod ubraniem pasem szahida. Islamski fanatyk miał zdetonować ładunek podczas Eucharystii wewnątrz kościoła, w którym znajdowało się ok. 1000 wiernych. Akash Bashir zrozumiał, że jest tylko jeden sposób, by ich uratować. Rzucił się na terrorystę, przyciskając go ciałem do ziemi. „Umrę, ale nie wejdziesz do naszego kościoła”, tak brzmiały jego ostatnie słowa.

Chwilę później nastąpiła eksplozja. Kiedy jego matka Naz Bano usłyszała wybuch, pobiegła z młodszym synem w stronę świątyni. Szukała Akasha wśród chłopców stojących przy drzwiach budynku. W pewnym momencie zobaczyła rozrzucone szczątki jego ciała. Wspominała, że potworny ból przeszył jej serce. Dziś mówi, że jej szczęście jest większe od bólu. Jej syn oddał bowiem życie za wielu niewinnych ludzi i jest teraz w niebie. W tamtym czasie w atakach terrorystycznej grupy TTP-JA zginęło 17 osób, a ponad 70 zostało rannych. Gdyby doszło do eksplozji w wypełnionym kościele św. Jana, byłaby to największa masakra ze wszystkich. Akash Bashari uniemożliwił to. Dziś jego miejsce jako strażnik przy bramie świątyni zajął młodszy brat. Jak mówi matka: „Nie zatrzymaliśmy go, nie możemy zabronić naszym dzieciom służenia Kościołowi”.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 6(18) 12-18/02/2022