Cześć i chwała bohaterom!

Wielkimi krokami zbliżamy się do 80. rocznicy utworzenia Armii Krajowej, największej podziemnej formacji wojskowej w Europie w czasie II wojny światowej. 14 lutego 1942 r., rozkazem Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego, Związek Walki Zbrojnej (ZWZ) został przekształcony w Armię Krajową (AK).

Jej komendantem został gen. Stefan Rowecki „Grot”. Decyzja gen. Sikorskiego z 14 lutego 1942 r. podnosiła rangę AK do krajowych sił zbrojnych, w której skład weszli wszyscy żołnierze będący w czynnej służbie wojskowej. Dane dotyczące liczebności Armii Krajowej są nieścisłe, najpewniej liczyła ona do 200 tys. żołnierzy. AK działała na terenach II Rzeczpospolitej, okupowanych przez III Rzeszę i Związek Sowiecki. Piękną kartę w swojej historii zapisała na Wileńszczyźnie, działając głównie na terenach byłego województwa wileńskiego w jego granicach z 1939 r. W swojej strukturze Wileński Okręg Armii Krajowej zawierał również Podokręg Litwa Środkowa. Dowódcą Armii Krajowej na tych terenach został płk Aleksander Krzyżanowski „Wilk”. Podziemna armia walczyła o odzyskanie wolności przez Rzeczpospolitą, jednocześnie chroniąc Polaków przed władzami okupacyjnymi.
Na Wileńszczyźnie sytuacja AK była bardziej niż w innych okręgach skomplikowana. Dochodziło także do walk z Litwinami i partyzantką sowiecką, chociaż podejmowano próby współpracy na rzecz wspólnej walki z Niemcami, niestety kończyły się one niepowodzeniem. Podsumowaniem wieloletniej działalności AK była operacja „Ostra Brama”, w wyniku której udało się polskim żołnierzom zając część Wilna. W ostatnich latach wiele się zmieniło w sprawie upamiętnienia czynu zbrojnego Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Mamy pięknie odnowione kwatery żołnierzy w różnych mniejszych i większych miejscowościach. Polacy pamiętają o kolejnych rocznicach wybuchu powstania wileńskiego, jak niekiedy nazywa się operację „Ostra Brama”, czy innych ważnych potyczek naszych bohaterów. Niekiedy włączają się w nie nawet przedstawiciele władz litewskich czy też parlamentarzyści. To dobry znak. Oby już nigdy, nie postrzegano naszych żołnierzy w kategoriach „bandytów”, jak to niekiedy się zdarzało. Troska o pamięć i ich dobre imię jest naszą powinnością i wdzięcznością serca – za przelaną na Wileńszczyźnie krew za Polskę.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 6(18) 12-18/02/2022