Kazus Cytackiej

Radna Wilna z ramienia AWPL-ZChR Renata Cytacka w ubiegłym tygodniu zamieściła wpis na Facebooku, że poszukuje pracy. „W związku z tym, że mój dotychczasowy pracodawca nie przedłużył ze mną umowy o pracę z powodu tego, że, jak to określił, zbyt mało pracuję i ma brak resursów, szukam pracy” – napisała polityk.

Okazało się, że z dniem 31 stycznia 2022 r. Waldemar Tomaszewski rozwiązał z Cytacką umowę o pracę. Od 2014 r. piastowała ona stanowisko krajowej asystentki europosła. Trudno dociec, dlaczego doszło do rozwiązania umowy właśnie teraz. Chociaż od dawna mówiło się w kuluarach, że relacje między Tomaszewskim a Cytacką są napięte. Jej zdaniem była niezasłużenie pomijana w podziale stanowisk politycznych. Na ile te pogłoski są prawdziwe, trudno zweryfikować, ponieważ w przypadku wewnętrznych rozgrywek AWPL-ZChR nie lubi się wypowiadać. Niemniej interesujący jest komentarz Waldemara Tomaszewskiego, którego udzielił publicznemu nadawcy. „To stało się rok temu. Straciliśmy w parlamencie pięć miejsc. To jest 15 pomocników. (…) 15 etatów zostało odebranych. Plus frakcja miała dwa etaty. (…) I wynikł ten problem finansowy. Chodzi o ogromny problem zatrudnienia. Chodzi nie o jedną czy dwie lub trzy osoby, tylko o 16 osób, które miały określone zadania. Zostałem też prezesem ZPL, gdzie finansowania nie było. Tam też pracują ludzie, którzy muszą otrzymywać wypłaty” – wyjaśnił sprawę europoseł.

Dodał, że Cytacka jest zatrudniona w stołecznym samorządzie. Po raz pierwszy Tomaszewski powiedział wprost, że asystentów posłowie polskiej partii wybierają nie ze względu na ich kompetencje, tylko za określone zasługi wobec ugrupowania. Asystenci nie zajmują się zaś tym, co należy do ich bezpośrednich obowiązków, czyli np. pomaganie posłowi w sprawach legislacyjnych, tylko wykonywaniem poleceń partii. To dużo tłumaczy, dlaczego są tak marne wyniki, jeśli chodzi o przygotowywanie projektów ustaw. Trzeba pamiętać, że uchwalona w tym roku Ustawa o pisowni imion i nazwisk w oficjalnych dokumentach została przygotowana w dużym stopniu przez posłów litewskich. Oczywiście taka praktyka dotycząca asystentów nie ogranicza się tylko do AWPL-ZChR. Dla polskiej społeczności jest jednak zbyt kosztowna. Skoro są narażeni na notoryczną krytykę, jak lubią podkreślać politycy partii, powinni zatrudniać osoby, które dostarczą im argumentów, by mogli je odpierać. A nie takich, którzy są tylko wierni.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 7(21) 19-25/02/2022