Moda i rewolucja

Co druga kobieta na świecie nosi dziś krótkie włosy. Jeszcze 200 lat temu było to nie do pomyślenia, ponieważ przez długie wieki nie wyobrażano sobie, by przedstawicielki płci pięknej mogły wyrzec się długich włosów, będących symbolem kobiecej godności i siły.

Dlaczego więc ta tradycja przestała obowiązywać? Mało kto wie, iż rozpowszechniona obecnie moda miała swoje źródło w wydarzeniach politycznych związanych z rewolucją francuską. Historycy przywołują w tym kontekście dwa fakty. Pierwszym z nich była popularność sztuki Woltera pt. „Brutus”, która co prawda miała premierę w 1730 r., ale później przez ponad 60 lat nie była wystawiana z powodu swego republikańskiego wydźwięku. Przypomniano sobie o niej po zwycięstwie rewolucji, inscenizując ją na deskach francuskich teatrów. Akcja tragedii dzieje się w czasach rzymskich, a jej osią narracyjną jest konflikt między konsulem Lucjuszem Juniuszem Brutusem a jego synem Tytusem. Pierwszy reprezentuje jedynowładztwo, drugi zaś republikę. W finale ojciec skazuje na śmierć syna, obserwując jego egzekucję.

Dla XVIII-wiecznych rewolucjonistów Tytus stał się symbolem walki z monarchią. Kiedy w 1791 r. w paryskim Théâtre de la République wystawiono sztukę Woltera, rolę Tytusa zagrał najsłynniejszy aktor rewolucyjnej Francji, François Joseph Talma. Idąc na śmierć w stroju Rzymianina i z krótko przystrzyżonymi włosami, wykrzyknął: „Bogowie! Dajcie nam lepiej umrzeć niż zostać niewolnikami!”. Jego słowa wywołały entuzjazm na widowni, a sam aktor zapoczątkował nową modę: fryzurę à la Titus. Rewolucjoniści zaczęli nosić krótkie włosy, chcąc upodobnić się do rzymskiego bohatera. Ich śladem poszły także kobiety. Z drugiej strony wspomniana moda rozpowszechniła się także wśród przeciwników rewolucji, którzy nazywali ją à la victime (czyli „na ofiarę”). Wiązało się to z tym, że kobietom skazanym na śmierć na gilotynie ścinano wcześniej włosy z tyłu, odsłaniając szyję, którą kat przewiązywał czerwoną wstążką, by móc precyzyjnie nakierować ostrze. Jedną z niedoszłych ofiar terroru była Madame Tallien (Thérésa Cabarrus), którą przed egzekucją wypuszczono z więzienia. Na wolność wyszła już jednak z krótkimi włosami, zapoczątkowując nowy styl wśród kontrrewolucjonistów. By oddać hołd pomordowanym kobietom, krótkie włosy zaczęły nosić więc także przeciwniczki terroru. W ten sposób moda połączyła obie strony krwawego konfliktu.  


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 7(21) 19-25/02/2022