Czeski los

Nie tylko Polacy mają w XX w. bohaterów porównywalnych z rtm. Witoldem Pileckim czy gen. Emilem Fieldorfem, lecz także… Czesi. Taką postacią jest np. Karel Lukas, odznaczony dwoma tuzinami medali i orderów za udział w dwóch wojnach światowych, w tym francuską Legią Honorową i amerykańską Legią Zasługi.

Urodził się w 1897 r. na Morawach. W 1915 r. jako 18-latek został wcielony do armii austro-węgierskiej i wysłany na front wschodni. W czerwcu 1916 r. trafił do niewoli rosyjskiej i przeszedł przez kilka obozów jenieckich. W sierpniu 1917 r. wstąpił na ochotnika do Legionu Czechosłowackiego, stworzonego z jeńców czeskich i słowackich, którzy chcieli walczyć przeciw państwom centralnym. Z Rosji został przerzucony do Francji, gdzie brał udział w walkach przeciw Niemcom w Alzacji i Lesie Argońskim. Do wolnej Czechosłowacji powrócił w styczniu 1919 r., kontynuując karierę jako wojskowy. Po zajęciu jego ojczyzny przez III Rzeszę w 1939 r. przyłączył się do ruchu oporu, wstępując do konspiracyjnej Obrony Narodu. Wkrótce padł ofiarą zdrady, jednak uniknął aresztowania i uciekł za granicę.

Trafił do Anglii, gdzie został szefem biura wojskowego w ambasadzie rządu czechosłowackiego na uchodźstwie. W Londynie pełnił różne funkcje, był m.in. attaché wojskowym przy rządzie RP, jednak wolał walczyć na froncie niż siedzieć za biurkiem. Jego prośby zostały spełnione i w czerwcu 1942 r. trafił na Bliski Wschód, gdzie wziął udział m.in. w bitwie pod El-Alamejn. W listopadzie został ciężko ranny odłamkiem i trafił do szpitala. Po wyzdrowieniu wstąpił w lipcu 1943 r. do 7. Brytyjskiej Dywizji Pancernej, zwanej Szczurami Pustyni, z którą brał udział w inwazji na Sycylię, a później w kampanii włoskiej. W grudniu 1943 r. został skierowany do Najwyższej Kwatery Sprzymierzonych Sił Ekspedycyjnych, dowodzonej przez gen. Dwighta Eisenhowera, która przygotowywała inwazję na Normandię. W sierpniu 1944 r. wysłano go do USA, gdzie został attaché wojskowym. Do kraju wrócił dopiero w maju 1947 r. Zamiast honorów spotkała go jednak kara. 29 marca 1949 r. został aresztowany przez komunistyczną bezpiekę, fałszywie oskarżony o zdradę i poddany torturom. 2 maja był bity non stop przez cztery godziny przez sześciu oprawców. Zmarł 17 dni później z powodu odniesionych obrażeń wewnętrznych. Nikt nie poniósł kary za ten mord. Chciałoby się powiedzieć: jeden z wielu polskich losów. A jednak nie – to był czeski los.


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 8(24) 26/02-04/03/2022