Rosyjskie intrygi

Rok 2008, olimpiada letnia w Pekinie. Zajęcie gruzińskiej prowincji Cchinwali, próba rozłożenia państwa gruzińskiego. Rok 2014, olimpiada zimowa w Soczi. Grabież Krymu oraz inicjacja separatyzmu rosyjskiego w Doniecku, Ługańsku i okolicach. Udział w tym puczu anonimowych, nieoznaczonych jednostek rosyjskich, m.in. jednostek pancernych z załogami Buriatów (Ułan Ude) oraz żołnierzy z pskowskiej dywizji powietrznodesantowej.

Po walkach z Ukraińcami sporo poparzonych Buriatów leczyło się w różnych szpitalach rosyjskich. Pogrzeby poległych pancerniaków i desantowców były tajne, jedynie z uczestniczeniem najbliższych rodzin. Rodziny musiały podpisywać deklarację o nieujawnianiu tego faktu. Znam osobę, której brat, z pskowskiej dywizji, uratował załogę palącego się BTR. Otrzymał za to medal. W lipcu 2014 r. z rosyjskiej wyrzutni rakietowej strącono malezyjski samolot pasażerski z 298 osobami. Moskwa oświadczyła, że to… Ukraińcy. Potem była szopka z tzw. umowami mińskimi oraz kilka lat utarczek na pograniczu ziem okupowanych. Rok 2022, znów olimpiada w Pekinie, tym razem zimowa. Kreml rozwija w międzynarodowych mediach histerię wojny, gromadzi na granicy ponad 150 tys. żołnierzy, trzyma naiwne kraje zachodnie w niepewności. Zaczęło się jednak latem i jesienią 2021 r., gdy wraz z podległym sobie Łukaszenką Putin próbuje zdezorganizować stabilność Unii Europejskiej przy pomocy przywiezionych mas migrantów na granicy z Litwą i Polską.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że tym ruchem odwrócił uwagę od przygotowań do oderwania Donbasu oraz – już na stałe – przyprowadził wojska na terytorium Białorusi. Faktycznie Rosja rozpoczęła okupację tego kraju, gdyż żołnierze i sprzęt pozostali, a niedługo powstaną rosyjskie bazy wojenne. Zachód, zajęty sytuacją na granicy, zlekceważył te działania. Rosja rozegrała partię faktu dokonanego. Wycieczki Macrona i Scholza do Putina przyniosły więcej szkód niż pożytku. Putin i jego poddani w Doniecku i Ługańsku wywołują psychozę wojny. Najpierw obstrzeliwują pozycje ukraińskie, a potem zarządzają masową ewakuację ludności. Mamy 21 lutego – Duma Federacji Rosyjskiej prosi (!) Putina, by podpisał dekret o przyznaniu państwowej suwerenności tzw. republikom ludowym donieckiej i ługańskiej. Łaskawy Putin zgodnie z „wolą ludu” dekret ratyfikuje. Faktycznie jest to oderwanie terenów okupowanych od Ukrainy. Wygrała doktryna Chamberlaina: „mamy… pokój”. Jednak za jaką cenę i na jak długo?


Komentarz opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 8(24) 26/02-04/03/2022